Ważność snu w motywacji i produktywności - Urszula Marketing

Urszula Marketing

9 listopada 2018

Ważność snu w motywacji i produktywności

Tak naprawdę nie znałam tego, jak ważność snu wpływa na moje życie.

Całymi latami uważałam się za sowę nocną! Siedziałam do późnych godzin wieczornych, pracując nad moim blogiem, biznesem lub … sądząc, że pracuję – często bowiem ze zmęczenia nie dawałam rady skupić się, a moja produktywność znajdowała się na naprawdę niskim poziomie. Zdarzało mi się również kończyć pracę na YouTube, zamiast z nosem w jakimś ważnym projekcie. Ale dawałam z siebie ile mogłam! … Przynajmniej takie miałam wrażenie.

Byłam bardzo, BARDZO zmęczona, miałam ostre migreny i ciągle było mi zimno. Nie widziałam jednak innej możliwości pracy, kiedy dzieci były małe, a później też siedząc całymi dniami z moim wymagającym specjalnej uwagi Miłoszem w domu (ma autyzm i chodzi do szkoły jedynie 8 godzin tygodniowo). Wydawało mi się, że jedynym momentem, kiedy w końcu mogę kreować produkty, pisać posty blogowe i odpowiadać na maile jest środek nocy.

W ciągu tych wszystkich lat nauczyłam się dwóch ważnych rzeczy:

  1. Kiedy nie śpię min. 6-7 godzin dziennie jestem następnego dnia w bardzo podłym nastroju (co może potwierdzić mój mąż!) i wszystko widzę w czarnych kolorach;
  2. Brak odpowiedniego snu (zbyt mało lub zbyt dużo) powoduje u mnie spadek motywacji i chęci do czegokolwiek.

W pewnym momencie mojego życia wpadłam na fascynującą książkę, która otworzyła mi oczy na wczesne wstawanie i na magię poranka: „Fenomen Poranka” Hal’a Elrod’a. Po jej połknięciu w dosłownie jeden dzień, postanowiłam przetestować na sobie poranne rytuały i zmienić moje nastawienie do życia.

Po pięciu dobach porzuciłam jednak wczesne wstawanie!

Stwierdziłam, że nie jest ono dla mnie. Czułam się jeszcze bardziej zmęczona niż wcześniej, a rytuały opisane w książce zabierały mi mnóstwo czasu.

Dopiero niedawno zrozumiałam, gdzie wówczas leżał mój problem: nie wysypiałam się. Kładłam się po północy, żeby następnie wstać o 5.00 rano. Niedziwne, że padałam potem na twarz!

Sen jest niezwykle ważną rzeczą w osiąganiu sukcesów życiowych (osobistych i zawodowych)

– o czym mówi wiele osób, m.in. sama Arianna Huffington, współzałożycielka i, do niedawna, redaktorka The Huffington Post. Dlatego postanowiłam skupić się na nim, bo moje życie rozpadało mi się w rękach (choć namawiam Ciebie do zrobienia tego jeszcze zanim nastąpi jakaś katastrofa!).

Jak lepiej spać

Nie jestem w tym żadnym ekspertem, a to, co tu opisuję wynika z moich własnych wieloletnich doświadczeń

1. Śpij odpowiednią ilość godzin!

To najważniejszy ze wszystkich punktów. Jeśli wstajesz wcześnie, idź wcześnie spać. Jeśli lubisz zostać dłużej w łóżku, możesz kłaść się później. Ale zawsze śpij tę określoną i najlepszą dla Ciebie ilość godzin (u mnie to 6-7 godzin).

2. Wyznacz godzinę pójścia do łóżka i pilnuj jej

Jeśli postanowiłaś kłaść się o 22.00, to pilnuj tej godziny, jak oka w głowie. Jeśli masz małe dzieci, które akurat są chore i nie śpią, albo masz wyjście do przyjaciół lub imprezę, to oczywiście nie położysz się w tym dniu, o tej godzinie. Ale w pozostałych dniach, nie siedź przed telewizorem, nie scrolluj Instagrama, ani nie wymyślaj dodatkowych rzeczy, które przedłużą Twój czas i pójdziesz do łóżka później niż przewidywany czas.

3. Stwórz wieczorny rytuał przed pójściem spać

Niech będzie to coś prostego i szybkiego, ale uspokajającego i przynoszącego Ci przyjemność, np.: wieczorna ciepła kąpiel, medytacja do snu, pisanie dziennika, sauna, czytanie książki, itp. Oczywiście do wyboru jest tu jedna lub kilka z tych rzeczy – nie musisz robić ich wszystkich na raz.

Ja lubię, godzinę przed snem, zamknąć komputer i wyłączyć telefon, a następnie zrobić sobie herbatę z miodem i cytryną i poczytać z dziećmi książkę. Jeśli nie zasnę przy nich (co czasami zdarza mi się, kiedy tak leżę obok nich w łóżku), to zaraz potem, po prostu myję zęby i idę spać.

4. Nie myśl o niczym

Kiedy kładziemy się spać, to zazwyczaj mamy tendencję do rozpatrywania naszego dnia i rozkładania go na kawałki: kto co powiedział, jak zareagował, co mi nie wyszło, co mogłam zrobić lepiej i więcej, itp. Albo, z drugiej strony, myślimy o jutrze i jego problemach oraz stresujących momentach. Nie dziwne, że potem wielu z nas jest ciężko zasnąć.

Dlatego moją ulubioną metodą tutaj jest albo pustka w głowie i nie myślenie zupełnie o niczym (skup się na jakimś jednym obrazie), albo znalezienie się w krainie fantazji (to mój patent jeszcze z dzieciństwa). Czyli marzenie o jakimś pięknym miejscu, w otoczeniu cudownych ludzi – miejscu, w którym jest nam dobrze.

Dodatkowo też, aktualnie pracuję nad nowym nawykiem, a mianowicie nad wstawaniem o świcie. Wracam do „Fenomenu Poranka” i trenuję wczesne rozpoczęcie dnia. Rzuciłam sobie 7-dniowe wyzwanie z budzeniem się o 5.00. Wkrótce dam znać o jego rezultatach!

Jak Ty śpisz? O której kładziesz się spać, i o której wstajesz? Czy może masz jakieś patenty na lepszy sen?

, , , ,

  • Cześć,
    Najlepiej poznać swój organizm. Osobiście jeśli wstanę przed 8, to na pewno będę niewypana, choćbym spała 10 godzin. Ale gdy wstaje po ósmej, to nawet położenie się spać po 2 w nocy nie powoduje zmęczenia. To moja magiczna granica . Ale do tego trzeba dojść metodą prób i błędów 🙂
    Pozdrawiam,
    Kasia

  • W wielu publikacjach można znaleźć zachęty do porannego wstawania, jednak moim zdaniem nie są one antidotum na wszystko. Warto odkryć w jakich godzinach w ciągu doby jesteśmy najbardziej produktywni – pod tym względem różnimy się między sobą.
    Ja np. mam tak, że moje wyspanie zależy od momentu wstania, a nie położenia się, czyli np. gdy śpię w godzinach 22-5 nie wysypiam się, ale już 24-7 i owszem. Zdecydowanie lepiej też pracuje mi się popołudniu – rano mam gonitwę myśli, świadomość nadchodzącego dnia i tego, jaki nawał pracy mnie czeka i że zaraz wstaną dzieci, i zacznie się hałas i codzienny kołowrotek po prostu mnie rozprasza i utrudnia skupienie. Natomiast w 2. połowie dnia uspokajam się i dużo łatwiej się skupiam. Wiem jednak, że są osoby, które świetnie czują się wczesnym rankiem, rozpiera je energia i radość życia, i poranne wstawanie może znacząco podnieść ich jakość życia.

    • Ewo, nigdzie nie napisalam, że jest to antidotum na wszystko, ani, iż jest idealne dla każdego. W moim poście nie pisze również o tym, że trzeba wcześnie wstawać. Opisuje moje doświadczenie ze snem oraz stwierdzam, iż jest on bardzo ważny w naszym życiu. Masz racje co do odkrycia własnych godzin największej produktywności. Moje to poranne godziny. 🙂

      • Ależ ja wcale nie twierdzę, że tak napisałaś 🙂 Po prostu wtrącam swoje 3 grosze na ten temat.

  • Kiedyś praktykowałam wstawanie o godzinę wcześniej… było super, wiele dzięki niemu zyskałam… Niestety chwilowo 5 rano to jest pora czternastego przebudzenia się mojego bobasa w ciągu nocy, więc niestety nie ma szans. Ale cichaczem marzę, że wrócę do dawnej rutyny i produktywności (która teraz, ze względu na taką a nie inną rodzinną sytuację – czyli obecność niemowlaka – leży i kwiczy) 🙂

    • Monika, to całkowicie normalne. Z bobasem, a nawet z małym dzieckiem, jest praktycznie niemożliwe robienie takich rzeczy. Ale wszystko mija, maluch podrośnie i wtedy zadziałasz. 😉 :))