Jak rozwijać bloga pracując jednocześnie na etacie - Urszula Marketing

Urszula Marketing

9 sierpnia 2017

Jak rozwijać bloga pracując jednocześnie na etacie

Wyobraź sobie dzień, w którym nie musisz martwić się o dzwoniący budzik, o odpowiednie ubranie, makijaż, czy stres wywołany korkami na drodze lub niemiłymi spojrzeniami ludzi w autobusie. Nie musisz nawet troszczyć się o prysznic – bloger może przecież pracować cały dzień w piżamie! Siadasz z kawą do komputera, włączasz przyjemną muzykę, a następnie otwierasz swojego MacPro i zaczynasz stukać w klawiaturę. Słowa płyną po ekranie jak nuty Vivaldiego po pięciolinii.

Stop! Tu Cię zatrzymam …

Gwoli wyjaśnienia:

  • powyższy opis jest bzdurną wizją blogera, wymyśloną przez tych, którzy nie zdają sobie sprawy ile czasu, energii i poświęcenia wymaga praca nad blogiem (nawet jeśli zdarza nam się pracować w piżamie),
    ale przede wszystkim …
  • nadal jesteś zatrudniona na pełen etat! (marzysz jednak o zarabianiu z blogowania i o życiu z tej pasji).

Widzisz innych autorów blogowych rozwijających się i wzbijających w chmury praktycznie z miesiąca na miesiąc, posiadających chmary czytelników, statystyki godne Empire State Building oraz współprace z firmami sypiące się jak z rękawa. Marzysz o tym samym, ale … zupełnie nie wiesz jak to zrobić? Praca na etacie uniemożliwia regularne działania nad blogiem, statystyki przez to stoją w miejscu, więc firmy nigdy nie zgłoszą się do Ciebie z propozycją płatnych projektów.

Oczywiście, to TY tak sądzisz …

Wiedz, że rozwijanie, a nawet zarabianie z bloga, pracując jednocześnie na etacie jest możliwe!

I polecam Ci gorąco tę właśnie strategię blogową (jak i biznesową – patrz mój post na ten temat), a nie rzucanie się na głęboką wodę i odchodzenie z etatu bez żadnego zabezpieczenia finansowego. Nadal zarabiasz pieniądze z pracy dla innych, ale również tworzysz spokojnie swoje miejsce w sieci.

Jak do tego dojść? Jak blogowanie może zmienić Twoją przyszłość?

7 rzeczy do wzięcia pod uwagę przy rozwijaniu bloga i jednoczesnej pracy na etacie

Oto kilka rzeczy, które powinnaś wcielić w życie rozwijając bloga i jednocześnie pracując na pełny etat:

1. Realna ilość czasu

Każdy z nas posiada 24 godziny w ciągu dnia. To, jak je wykorzystasz zależy wyłącznie od Ciebie. Wiem, że pracujesz i możliwe, że jesteś bardzo zajęta samym etatem i powierzonymi Ci przez szefa zadaniami. Pomyśl więc bardzo realistycznie: ile czasu wolnego tak naprawdę posiadasz w ciągu dnia, jak i w ciągu tygodnia?

Do pracy nad blogiem możesz wykorzystać takie momenty, jak:

* Świt (wczesne wstawanie)

Zamiast ciągle przełączać budzik na później, wstań 30 minut do godziny wcześniej (lub więcej!) i zabierz się za bloga. To dobry czas na programowanie postów w mediach społecznościowych, odpowiadanie na maile, a jeśli masz godzinę lub więcej, to możesz z pewnością napisać sporą część nowego artykułu blogowego.

Do odpowiedniej motywacji przy wstawaniu polecam książkę „Fenomen poranka” Hala Elroda. Ale największego kopa daje tu myśl o tym, jak blog może rozwinąć się dzięki tym regularnym porannym działaniom i pomóc Ci w końcu przejść na swoje.

Jeśli jesteś raczej nocnym markiem, to zawsze możesz ten czas wykorzystać nie rano, ale wieczorem – przed pójściem spać.

* Przerwa na lunch

Nie musisz każdego dnia jeść wspólnego obiadu z kolegami z pracy. Wytłumacz im, że pracujesz nad blogiem – ważnym dla Ciebie projektem, i spotkasz się z nimi na lunch jedynie raz w tygodniu (aby podtrzymywać koleżeńskie relacje). Zrozumieją (przynajmniej większość z nich)!

* Weekend

Idealny moment na znalezienie kilku godzin, by kreować nowe poste blogowe oraz przygotować strategię na nadchodzący tydzień.

* Branie kilku dni urlopu na bloga

Zdarzało mi się (i to całkiem regularnie) brać jeden lub dwa dni urlopu, które w całości poświęcałam blogowi. Przez większość dnia dom był pusty dzieci i mogłam w pełni skupić się na pisaniu.

* Krótkie momenty w ciągu dnia

Myślę tu o takich chwilach, jak: czekanie na wizytę u lekarza, moment między końcem pracy, a odebraniem dzieci ze szkoły, jazda transportem miejskim, itp. Można je wykorzystać przede wszystkim do drobnych, ale istotnych zadań związanych z blogiem, np. odpowiadanie na komentarze, publikowanie w mediach społecznościowych, odpowiadanie ma maile, itp.

* Wieczór

Zamiast siedzieć pod telewizorem i oglądać kolejny sezon „Gry o Tron”, rzuć się w wir pracy blogowej. Jeśli masz dzieci, zajmij się nimi, połóż spać i dopiero wtedy zasiądź do działania blogowego. Jeśli wstajesz i pracujesz nad blogiem już o świcie, odpuść sobie wieczory i idź wówczas spać, by następnie działać o świcie.

2. Organizacja to podstawa

Weź pod uwagę powyższy punkt 1 i przygotuj sobie plan pracy na cały tydzień, a nawet na cały miesiąc. Skorzystaj z kalendarza (papierowego lub Google Kalendarz, który sama uwielbiam!), jak i użytecznych aplikacji takich jak np. Evernote. Zaplanuj nadchodzące dni i miesiące, tematy na posty blogowe oraz kategorie wpisów w mediach społecznościowych.

Świetną metodą pomagającą w koncentracji, którą sama stosuję, jest technika Pomodoro – czyli praca w określonych odcinkach czasu. Aplikacja Tomatoid posiada Timer Pomodoro, jak i wiele przydatnych dodatkowych narzędzi, które pozwolą określić Ci ile czasu poświęcasz i jak wydajnie pracujesz nad zadaniami blogowymi.

3. Automatyzacja pracy

Planowanie i programowanie przyszłej pracy powoduje zdjęcie z ramion sporego ciężaru, a przede wszystkim zaoszczędzi Ci ogromną ilość czasu!

Możesz przygotować artykuły na cały przyszły miesiąc w ciągu jednego weekendu, a potem zaprogramować je na określone dni (każda szanujące się platforma blogowa posiada tę opcję). Podobnie zrób z:

  • postami w mediach społecznościowych (oczywiście nie wszystkimi – dobrze jest część z nich tworzyć spontanicznie) – polecam tu takie narzędzia jak: Recurpost, Hootsuite, czy PostPlanner,
  • email marketingiem (programuj newslettera, automatyzuj wysyłkę autoresponderów),
  • skrzynką mailową (automatyczna odpowiedź oraz przygotowanie określonych modeli odpowiedzi na powtarzające się pytania).

4. Przygotuj odpowiednią strategię

Wielu blogerów kupuje domenę, hosting, zakłada bloga z pięknym szablonem i siada przed komputerem myśląc „Co by tu napisać?”. Zanim jeszcze w ogóle zabierzesz się za publikacje blogowe, stwórz plan działania z najlepszą dla Ciebie i bloga strategią na rok, 2 lata oraz 5 lat. Zawsze ją później możesz zmienić.

Skorzystaj z mego Biznes Planu Blogowego lub pracuj nad swoim własnym. Będzie on dla Ciebie mapą działania.

5. Zacznij zarabiać

Tak, zrób to już teraz – możliwe, że nie będą to oszałamiające sumy, ale zawsze przyniosą trochę komfortu finansowego i zadowolenia. Zacznij od zarobków pasywnych: programy partnerskie, czy reklama. Nie licz jednak na reklamę od kliknięcia, która przy niskich statystykach nie ma zupełnie sensu sensu (przy ponad 50 tys. wejść miesięcznie na bloga, zarobiłam 280 zł w ciągu … roku).

Pomyśl więc o możliwościach jakie dają:

* Programy partnerskie

Wiele firm proponuje aktualnie programy partnerskie, czyli linki afiliacyjne, dzięki którym można zarobić procent od sprzedaży jeśli czytelnik w niego kliknie i kupi dany produkt. Księgarnie internetowe, narzędzia online, platformy do email marketingu i inne mogą przynieść blogowi pierwsze zarobki. Zacznij używać tych narzędzi, przeczytaj książki, wypróbuj platformy (nie promuj czegoś, czego nie znasz i nie przetestowałaś!), a następnie napisz na ich temat na blogu wstawiając odpowiednio wygenerowane dla Ciebie linki (musisz oczywiście wcześniej zapisać się do tego programu). Polecam ten sposób!

* Pisanie postów sponsorowanych

Niektóre z firm same zgłaszają się z propozycjami postów sponsorowanych, ale przy nowym blogu uważaj na to, co proponują (+ podpisuj zawsze umowę!). Dobrym sposobem jest zaczęcie zupełnie za darmo przedstawiania produktów, które lubisz i polecasz. W mediach społecznościowych, promując dany post, oznacz dane firmy – możliwe, że zapamiętają Cię i w przyszłości zaproponują płatną współpracę.

* Proponowanie miejsca na reklamę

To może być trochę ciężkie na samym początku prowadzenia bloga, ale kiedy już wyrobisz swoją pozycję w blogosferze i zwiększysz statystyki, ta opcja przyniesie ciekawe rezultaty finansowe. Jeśli jesteś świeżynką, zaproponuj miejsce na reklamę znajomym blogerom po rozsądnej cenie.

6. Zacznij oszczędzać

Ustal określoną sumę pieniędzy, która odkładana co miesiąc pozwoli Ci utrzymać się finansowo w minimum pierwszym roku blogowania po odejściu z etatu. Czyli ile pieniędzy potrzebujesz w pierwszych 12 miesiącach życia na swoim. Więcej o planie finansowym przechodzenia z etatu na własną działalność pisałam w tym poście.

7. Nie poddawaj się!

Przechodzenie z etatu na swoje to długotrwały proces. Potrzeba tu planu, oszczędności na boku i ogromnych pokładów cierpliwości.

Pomyśl o swoim etacie, jako o sponsorze, który daje Ci pieniądze na to, byś rozwijała bloga. Click To Tweet

Powodzenia!

Enregistrer

, , , , , , ,

  • Magdalena Surowiec

    Ja zastanawiam się nad zamknięciem bloga i zlikwidowaniem jego konta na Facebooku. Jeśli dam radę napisać coś raz na miesiąc, to jest to cud. Nieraz myślę o tym, że nie mam siły na realizację moich pomysłów i frustruje mnie to. Kiedy wracam po pracy do domu, to od razu idę się położyć. Myślę, że zamknę bloga, bo takie męczenie się nie ma sensu.

  • syliQ

    Super porady! A od tych porad chyba jeszcze cenniejsza jest świadomość, że ludziom się to udaje – nie tylko łączenie blogowania z pracą na etacie, ale także z wychowaniem małych dzieci 🙂 Ja jestem specyficznym przypadkiem, bo bardzo lubię swoją etatową pracę. Przed trzydziestką przebranżowiłam się i trafiłam z dziennikarstwa do IT. Najlepsza decyzja w życiu! Ale jednak brakuje mi pisania, więc powoli rozwijam mojego starego bloga – na razie „wskrzeszam” fanpage. Dzięki Wam widzę, że można to wszystko połączyć i przy tym nie zarobić się na śmierć 🙂

  • Ja bardzo cieszę się, że wreszcie zaczęłam i teraz wydaje mi się, że może być tylko łatwiej :). Mam świadomość ile pracy przede mną, ale zamierzam cierpliwie krok po kroczku realizować swoje blogowe cele. Ten post na pewno mi w tym pomoże. Dziękuję 🙂

    • Cieszę się, że mogłam pomóc! 🙂

  • Hej Ula! Dziękuję Ci za ten wpis. Dodałaś mi nim ochoty do daleszej walki i działania. Ja też nie zdawałam sobie sprawy ile czasu i poświęcenia wymaga prowadzenie bloga, kiedy go zakładałam nieco ponad rok temu. Pracując na cały etat i mając małe dziecko w domu, to naprawdę nie lada wyzwanie! Ale da się! Efekty są różne, ale ważne żeby się nie poddawać. 🙂

  • Doga Urszulo!
    Twoje posty są bardzo motywujące i zawsze dają mi kopa do działania, a Twój biznes plan wisi wydrukowany nad moim biurkiem. Czy mogłabym Cię prosić o radę, w jaki sposób zwracać się do firm w sprawie programu partnerskiego? Zupełnie nie mam pojęcia jak się za to zabrać. Co wypada napisać, a czego absolutnie nie można… Pozdrawiam serdecznie!

    • Natalio, nie zwracasz się do firm, ale sprawdzasz na stronie określonej aplikacji, księgarni online, czy narzędzie internetowego, czy dana firma posiada program partnerski/afiliacyjny (na stronie powinna znajdować się taka informacja – jeśli jej nie widzisz, to firma tego nie proponuje). Możesz tez w Google wpisać nazwę firmy + hasło „program partnerski” lub „affiliate” (jeśli to firma zagraniczna).

      • Oh wow, nie wiedzialam tego. Bardzo dziekuje za odpowiedz! P.S. Moze napisalabys osobny post na ten temat?;)

  • Dziękuję za ten wpis! Spełnianie marzenia o blogu w połączeniu z pełnym etatem nie jest łatwe i wcześniej lub później pojawiają się wątpliwości o sens całej sprawy. Twój post daje dużego kopniaka do dalszego działania 🙂 W kwestii natchnienia – najlepsze pomysły, a nawet cale akapity tekstu najczęściej pojawiają się mojej głowie, gdy siedzę w wannie dlatego muszę poważnie się zastanawić nad jakimś wodoodpornym notesem w łazience 😀

    • ktoś w innym komentarzu napisał, że świetne idee na posty nachodzą go pod prysznicem 😀 😀 – to jakieś dobre miejsce na pomysły ta łazienka ;))

      • Dokładnie! Hmm…może to dobry temat na posta? 🙂

  • ja piszę głównie jak mi moje 10 miesięczne dziecko pozwala czyli w czasie jej drzemki, mieszkamy na kawalerce także nawet jak małą sie tata zajmuje wieczorem to ciężko się skupić na pisaniu… Za chwilę wracam na etat i mam zaplanowane soboty w Coworkingu na blogowanie…

  • Zauważyłam, że większość moich wpisów powstaje, kiedy idę, biorę prysznic albo patrzę się przez okno SKM. 🙂 Dosłownie całe akapity tekstu rodzą się jeden za drugim. Wtedy szybko biorę do ręki telefon i od razu w notatniku zapisuję temat i podpunkty oraz zdania, które są kluczowe dla treści. Uwielbiam te momenty, bo wtedy mam wrażenie jakby teksty pisały się bez mojej ingerencji.

    Mam jedynie problem w wygospodarowaniem czasu na samo pisanie. Czasami pracuję po 12-15h dziennie, wtedy wiadomo, że nic nie stworzę. Rannym ptaszkiem to ja nie jestem a w wolnych chwilach uczę się nowego języka, bo planuję emigrację wkrótce, chociaż wiem, że jest to raczej kwestia priorytetów niż braku czasu, skoro istnieją takie osoby, jak blogerzy parentingowi. 😉 I jakoś sobie dają radę.

    Dzięki za ten wpis, potrzebowałam go!

    • pamiętaj: Możesz wszystko – tylko nie wszystko na raz:)

      • Dobre! Kradnę 😀

        • hehe za późno, bo już kiedyś poszło u mnie na blogu:)

    • może spróbuj pisać kilka postów na raz, a potem programować je na określone dni? to dobra rzecz dla zabieganych osób, jak ty 🙂

  • Przed pracą nie potrafiłabym się skupić, dlatego chodzę do pracy na 7.30, aby wcześniej wyjść. Mimo to ma bardzo mało czasu na pisanie, więc zostają właśnie weekendy. Jest jednak jeden podstawowy problem – bardzo rzadko odpoczywam, więc jestem wiecznie zmęczona, a to nie sprzyja kreatywności 😉

    • Ile razy w tygodniu piszesz na blogu? Może jeśli będziesz publikować 1 post na tydzień lepiej wypoczniesz? Jeśli napiszesz w jeden weekend 4 posty (na cały miesiąc) i zaprogramujesz je na określone dni, będziesz miała już więcej luzu. 🙂

  • Sponsorem mojego bloga jest czas na dojazd do mojej etatowej pracy. Wtedy w brudnopisie powstają wszystkie moje wpisy. Bo w domu przy małych dzieciach i tak nic nie uda mi się napisać. Pozdrawiam serdecznie Beata

    • Skąd ja to znam! U mnie idealnym miejscem na pracę jest często poczekalnia u lekarzy 😉

    • a nie powiedziałabym, że Twoje wpisy powstają właśnie w ten sposób:)