Regularność i systematyczność w blogowaniu. Jak regularnie pisać posty? - Urszula Marketing

Urszula Marketing

19 lutego 2018

Regularność i systematyczność w blogowaniu. Jak regularnie pisać posty?

Jak regularnie pisać posty?

Szukając tematu na nowy post blogowy, nie miałam zupełnie problemu ze znalezieniem inspiracji. Wystarczyło, że poczytałam parę komentarzy w mojej grupie „Blog Firma” oraz zajrzałam do kilku wiadomości prywatnych.

„Regularność, zdecydowanie to jest dla mnie najtrudniejsze.”

„Zazwyczaj po całym dniu pracy i studiów padam, i nawet jeśli na dany dzień zaplanuję sobie post, to nie ma szans, żebym go opublikowała…”

„Brak wystarczającej ilości czasu, co przekłada się na brak systematyczności.”

Było tego o wiele więcej. Kiedy zadałam pytanie w mojej grupie FB: „Co jest Waszą Piętą Achillesową jeśli chodzi o prowadzenie bloga?”, odpowiedzi o systematyczności posypały Się hurtem. Nie spodziewałam się AŻ TYLU komentarzy na temat problemów z regularnością w publikacjach!

Jak więc uczyć się systematyczności?

Jak regularnie pisać posty blogowe?

Oto kilka moich propozycji organizacji w tym kierunku:

Pierwsze i foremost, przyznaj się sobie samej, że dasz radę to zrobić!

Masz dwa wyjścia: albo przestać namiętnie wmawiać w siebie mantrę „mam mało czasu, bo szkoła, dzieci, serial w telewizji …”, „jestem zmęczona, bo praca, szkoła, dzieci, itp.”, tylko ściśnij cztery litery i zabierz się za zmiany związane przede wszystkim z samodyscypliną, albo zaakceptuj i polub siebie taką jaką aktualnie jesteś – bloguj wówczas rzadziej lub kiedy „masz wenę” i przestań jęczeć. Nie pokażę Ci tutaj cudotwórczych programów internetowych, które zrobią pracę za Ciebie lub oszałamiających praktyk z dalekiego wschodu, które dadzą Ci więcej energii (a może i czasu). Sama musisz po prostu zacząć działać!

Uwaga: jeśli przechodzisz akurat w życiu ciężkie chwile, albo radosne, ale które całkowicie zabierają Ci czas (np. przyjście na świat nowego członka rodziny), to odstaw blogowanie na bok, na te parę tygodni lub miesięcy.

Za takie chwile nie uważam jednak: pracy na etacie, studiów, bycia żoną lub mamą większych i zdrowych dzieci, obowiązku przesiadywania pod telewizorem, itp.

Szukasz motywacji? To przedstawię Ci, jak to wygląda u mnie:

Jestem mamą młodszej nastolatki (11 lat) i 7-letniego Miłosza, który ma autyzm. Mój synek chodzi do szkoły jedynie do 11.30 rano, a potem wożę go po różnych specjalistach znajdujących się często w znacznej odległości od miejsca, w którym mieszkam. Prowadzę również Urszulę Marketing i Szkołę Blogowania, mam męża i inne obowiązki, a do niedawna pracowałam jeszcze na etacie. Nie powiem, że jest lekko, ale daję radę.

Zmotywowałam?

Najważniejsze w tym wszystkim jest ustalenie tego:

Znajdź Twój CEL blogowy

Dlaczego blogujesz? Co zmotywowało Cię do założenia bloga i dzielenia się Twoimi opiniami, ekspertyzą, czy uczuciami z innymi ludźmi? Jak jest misja Twojego bloga? Jaką wartość przyniesie on czytelnikom?

Kiedy odpowiesz sobie na powyższe pytania, gwarantuję natychmiastowy zastrzyk energii do dalszej pracy. Wiedząc, jak bardzo możesz pomóc innym rozwiązać ich problemy, a nawet zmienić ich życie na lepsze, nie będziesz już szukać wymówek do blogowania.

Ile realnie posiadasz wolnego czasu?

Zacznijmy od tego, kiedy w ogóle masz czas na prowadzenie bloga? Jeśli posiadasz go jedynie po 21.00, albo w weekendy, to już jest świetny początek. Jeśli uważasz, że spędzanie weekendów z dziećmi i mężem jest najważniejsze, a blog znajduje się na dalszym miejscu, to brawo za takie podejście i miłość do rodziny! Może jednak dzieci śpią w ciągu dnia, a Ty masz wówczas wolne? Albo mąż mógłby zabrać je w niedzielę na godzinkę, na spacer, do kina, czy na basen (a Ty zrobisz to kolejnym razem – dzięki temu każde z Was ma trochę czasu też dla siebie)?

Korzystaj z każdej wolnej chwili

Oczywiście, rób to, jeśli naprawdę zależy Ci na rozwijaniu bloga.

Do takich chwil można zaliczyć:

  • Świt (wczesne wstawanie)

Zamiast ciągle przełączać budzik na później, wstań 30 minut do 1 godziny wcześniej (lub więcej!) i zabierz się za bloga. To dobry czas na programowanie postów w mediach społecznościowych, odpowiadanie na maile, a jeśli masz godzinę lub więcej, to możesz z pewnością napisać sporą część nowego artykułu blogowego.

Do odpowiedniej motywacji przy wstawaniu polecam książkę „Fenomen poranka” Hala Elroda. Ale największego kopa daje tu myśl o tym, jak blog może rozwinąć się dzięki tym regularnym porannym działaniom i pomóc Ci w końcu przejść na swoje!

Jeśli jesteś raczej nocnym markiem, to zawsze możesz ten czas wykorzystać nie rano, ale wieczorem – przed pójściem spać.

  • Przerwa na lunch

Nie musisz każdego dnia jeść wspólnego obiadu z kolegami z pracy. Wytłumacz im, że pracujesz nad blogiem – ważnym dla Ciebie projektem, i spotkasz się z nimi na lunch jedynie raz w tygodniu (aby podtrzymywać koleżeńskie relacje). Zrozumieją (przynajmniej większość z nich)!

  • Weekend

Idealny moment na znalezienie kilku godzin, by kreować nowe poste blogowe oraz przygotować strategię na nadchodzący tydzień.

  • Branie kilku dni urlopu na bloga

Zdarzało mi się (i to całkiem regularnie) brać jeden lub dwa dni urlopu, które w całości poświęcałam blogowi. Przez większość dnia dom był pusty dzieci i mogłam w pełni skupić się na pisaniu.

  • Krótkie momenty w ciągu dnia

Myślę tu o takich chwilach, jak: czekanie na wizytę u lekarza, moment między końcem pracy, a odebraniem dzieci ze szkoły, jazda transportem miejskim, itp. Można je wykorzystać przede wszystkim do drobnych, ale istotnych zadań związanych z blogiem, np. odpowiadanie na komentarze, publikowanie w mediach społecznościowych, odpowiadanie ma maile, itp.

  • Wieczór

Zamiast siedzieć pod telewizorem i oglądać kolejny sezon „Gry o Tron”, rzuć się w wir pracy blogowej. Jeśli masz dzieci, zajmij się nimi, połóż spać i dopiero wtedy zasiądź do działania blogowego. Jeśli wstajesz i pracujesz nad blogiem już o świcie, odpuść sobie wieczory i idź wówczas spać, by następnie działać o świcie.

Planuj, planuj i jeszcze raz planuj

Nie czekaj aż najdzie Ciebie „wena” do pisania. Wenę też można w sobie wyrobić – może ona np. przychodzić na zawołanie. Zauważ, że kiedy masz jedynie godzinę czasu na napisanie posta, który musi być opublikowany następnego dnia rano (a Ty go piszesz oczywiście o północy!), to tak zwana „wena” nagle pojawia się znikąd i artykuł blogowy jakoś sam układa się w całość.

Zamiast jednak pisać treści w ostatnim momencie, w całkowitym stresie, z potem zalewającym czoło i sercem wyrywającym z piersi, zaplanuj posty z w wyprzedzeniem. Weź długopis, kartkę papieru i spisz wszystkie pytania, jakie zadają Twoi czytelnicy w komentarzach na blogu, albo na fanpage’u lub w grupach na Facebooku. Stanowić one będą inspirację do Twoich tematów blogowych (przynajmniej większość z nich). Następnie zaplanuj w kalendarzu, kiedy, jaki post pojawi się na blogu. Dobrze by było również napisać kilka artykułów z wyprzedzeniem.

Jak tego dokonać?

  • Spisz na kartce wszystko, co robisz, w każdym dniu tygodnia (7.00 – pobudka, 7.30 – śniadanie, 8.00 – praca, itp.).
  • Sprawdź, kiedy masz wolny czas między tymi wszystkimi obowiązkami (wlicz w niego również przerwę na lunch w pracy i pozostałe momenty wymienione w punkcie powyżej tego artykułu).
  • Zaplanuj teraz prace nad blogiem, każdego dnia.

Przykład:

Masz czas wolny każdego dnia po 21.00, 3 godziny w weekend (1 w sobotę i 2 w niedzielę) oraz ok. 30 minut w czasie przerwy w pracy etatowej.

  1. Każdego dnia od 21.00 do 22.30 – tworzę treści na bloga
  2. Weekend (sobota, 1 godzina) – tworzę i programuję wpisy na nadchodzący tydzień, na Facebooka
  3. Weekend (niedziela, 2 godziny) – przygotowuję nowy płatny produkt (np. pracuję nad kursem online)
  4. Każdego dnia w przerwie, w pracy – odpowiadam na maile oraz na komentarze czytelników (blog) i fanów (media społecznościowe).

Wyrób w sobie nawyk

Oj, oj, oj! O czym ta Ulka pisze? Tylko nie nawyki!

A jednak! Mimo, że „ tworzenie nawyków”stanowi temat tabu dla wielu leniwców (bo będzie się zmuszonym do pracy), to robienie czegoś regularnie, w określonych dniach i godzinach, wchodzi w pewnym momencie w krew i staje się czymś prostym i naturalnym. Nie myśli się wówczas o tym, kiedy znaleźć czas na blogowanie, tylko siada i rozwija swoją działalność blogową.

Pozbądź się przeszkadzajek i pokus

Rozczapierzenie zwojów mózgowych i naszej uwagi na milion różnych rzeczy w tym samym czasie, to największa zmora XXI wieku. Jesteśmy na blogu pracując nad nowym postem, w tym samym czasie sprawdzamy kto, co wrzucił nowego na Instagramie, odbieramy wiadomości na Snapchatcie lub smsy, słuchamy też filmu na YouTube i jeszcze jemy oraz robimy paznokcie.

Media społecznościowe i telefon (gdzie znajdują się różne niezbędne aplikacje do tracenia czasu) w ogromnych ilościach odbierają nam produktywność, logiczny i konkretny sposób myślenia oraz – i przede wszystkim – zjadają nam życie.

Zamknij … nie, najlepiej wyłącz w ogóle telefon na czas pracy. Pozbądź się wszystkich otwartych stron internetowych (albo wyłącz zupełnie internet), zamknij wszystkie inne programy i dokumenty. Zostaw tylko to, co jest Ci potrzebne do pracy nad blogiem – nic więcej!

Zaakceptuj wpadki

Chwile słabości, zmiany w kalendarzu dnia, choroby i inne tym podobne niezapowiedziane ewenementy mogą zdarzyć się i są całkowicie normalnym zjawiskiem. Zaakceptuj je, pogłaskaj, a następnie wróć do systematyczności w blogowaniu.

Nie powiem, że nauka systematyczności przychodzi wszystkim z palcem w nosie – wręcz przeciwnie, nie jest to łatwy orzech do zgryzienia. Ja sama, byłam osobą bardzo chaotyczną, spontaniczną i zupełnie niezorganizowaną. Lubiłam to i uważałam siebie za autentyczną osobowość, a nie taką zorganizowaną z plannerem w ręku mamuśkę.

Kiedy dowiedziałam się o „problemach” w rozwoju mojego synka (choć nie uważam, iż jest to problem – on odczuwa wszystko po prostu na swój, zupełnie inny od reszty społeczeństwa, sposób), to musiałam wiele rzeczy przewartościować i zmienić moje podejście. Poza tym, wizyty u logopedy, ergoterapeuty, psychiatrów, w centrach szpitalnych, szkoła, itp. spowodowały, że bez planowania, organizacji i przede wszystkim dyscypliny, mój Miłosz nadal by nie mówił, ani nie komunikował się ze światem.

Zatem, do dzieła!

zdjęcie: Foto Do Kwadratu

Jeśli chcesz dowiedzieć się, jak praktycznie ustalać swoje cele blogowe, to sprawdź koniecznie ten mini-kurs:

, , , , , ,

  • Dokładnie tak! 5.00 rano może być ulubioną godziną, jeśli wstaje się robić coś, co powoduje wyskok z łóżka! 😀

  • Ola Żabicka

    Dzięki za ten artykuł! Bardzo mi zaimponowałaś, że mając takie organiczenia czasowe prowadzisz tak przemyślane i spójne działania. Wielki szacun! Też mam synka na spektrum, ale jest bardzo samodzielny i może zostawać po szkole w świetlicy. Nie ma dla mnie wymówek, muszę brać się do roboty 😉

    • Dzięki Olu! A co do synka, to sam zostaje w świetlicy, czy ma swojego opiekuna?

      • Ola Żabicka

        Jest z innymi dziećmi na świetlicy. Ma ZA i radzi sobie bez asystenta. Ale swoją drogą to 11.30 to mega krótko! Nie starałaś się o więcej?

        • 9.00-11.30 bardzo krotko. Staraliśmy się, ale we Francji nie tak łatwo o opiekuna. Mamy tylko 12 godzin (ale w rzeczywistości wychodzi nawet mniej – ok. 10)

          • Ola Żabicka

            tym bardziej podziwiam i trzymam kciuki!