Urszula Marketing

29 września 2015

Poranne rytuały, czyli, jak zacząć dzień produktywnie według przedsiębiorczych kobiet i blogerek

Nie jestem perfekcyjna – daleko mi do tego stanu – ale staram się, by każdy z mijających dni był, w jakiś sposób wyjątkowy, pełen dobrych wspomnień i odhaczonej w większym lub mniejszym stopniu listy „to do”. Robię wiele w tym celu – zwłaszcza od jakiś czterech lat (od urodzin syna i jego problemów zdrowotnych).

Ostatnimi laty bardzo brakowało mi energii (głównie z powodu wielu nieprzespanych nocy), co powodowało ospałość przy pracy, zero chęci do zabawy z dziećmi, a nawet sporą agresję. Szukałam sposobów na zmianę tego stanu: przejście na surowy weganizm (dziś, wegetarianizm – bo ciężko mi było bez białego sera), więcej ruchu, więcej spokoju wewnętrznego, spojrzenie na świat w różowych okularach, itp. Podziałało, ale nie tak od razu! Powoli, cierpliwie wypracowywałam swój nowy świat – kształtowałam go stopniowo i długo – nadal to robię.

Zafascynowana Brianem Tracy, obejrzałam jeden z jego krótkich filmów na YouTube, gdzie mówił on o codziennym porannym rytuale/rytuałach, które kreują nasz dzień. Według autora najbardziej znanych na świecie książek o biznesie i, o rozwoju osobistym, to, jak zaczniemy naszą dobę będzie zapalnikiem do całej reszty nadchodzących godzin. Mówi on o teorii tzw. Złotej Godziny.

Oto, jak wygląda teoria Briana Tracy co do tego, jak zacząć dzień produktywnie w praktyce (i w dużym skrócie):

1. Wstań godzinę wcześniej

2. Zacznij od przeczytania książki

Chodzi tu głównie o książki, które rozwijają ciebie, edukują (nie o czytanie informacji w gazetach); to ćwiczy umysł, jak ruch ćwiczy ciało

3. Zjedz pożywne i zdrowe śniadanie

Żadnych parówek i bułek (pozostawiam tobie samej doczytanie informacji na ten temat)

4. Przygotuj plan dnia w punktach

Spisz wszystko, co chcesz zrobić w kolejnych godzinach

5. Ponumeruj zadania do zrobienia od najważniejszych do mniej ważnych

Na przykład od 1 (gdzie jest to pierwszoplanowe zadanie) do 10 – to, które można wykonać bez pośpiechu

6. Zacznij od zrobienia najważniejszej rzeczy, a potem przejdź do kolejnej.

Proste i skuteczne! Ja bym tu jeszcze dodała trochę ruchu.

Zainspirowało mnie to na tyle, że postanowiłam zapytać kilka bardzo produktywnych kobiet, jak wygląda ich własny początek dnia oraz ich poranne rytuały. Skontaktowałam się z nimi i widzę teraz skąd bierze się u tych dziewczyn energia do działania!

kropkiKasia

Po porannej pobudce przeciągam się leniwie i zanim jeszcze wyskoczę spod kołdry mówię do siebie, że właśnie zaczął się genialny dzień, który przyniesie mi mnóstwo dobrych ludzi i zdarzeń. Ten fragment poranka odbywa się jedynie w mojej głowie, ale działa cuda. Ponieważ główne plany na dany dzień mam spisane w notesie – nie przeżywam większych zaskoczeń, działam zgodnie z założeniami. Dzień w pracy zaczynam zwykle od najtrudniejszych zadań, bo przy porannej kawie mam najwięcej energii. Potem realizuję mniejsze i te, które pojawiają się na bieżąco. Wiem jedno, łączenie pracy na etacie i rozwijanie biznesu opartego na pasji po godzinach wymagają ode mnie dwóch podstawowych kompetencji – sprytnego planowania i konsekwentnego działania.

Kasia Żbikowska_Sw_02Katarzyna Żbikowska – Kreatorka Jutra, Autorka, Trenerka, Managerka,

Kocham życie, szukam magii w codzienności. Chcę zostawić świat lepszym, niż go zastałam. Dodaję ludziom skrzydeł na autorskich warsztatach i w projektach on-line. Jestem fabryką pomysłów, a także zorganizowaną managerką, która wdraża je w życie. Jestem także trenerką biznesu, autorką książek, blogerką. Na co dzień kieruje projektami w korporacji, a w życiu pozaetatowym projektuję przyszłość.

kropkiMonika

Wstaję razem z moją Córką. Czekam na poranne ,,mamo, pobudka’’, a zazwyczaj dzieje się to około 7:00. O 8:30, gdy moja córka jest już w żłobku, siadam do stołu, włączam komputer, zalewam kawę wrzątkiem, nastawiam głośniej radio.

Kiedyś nastawiałam budzik na 6:00, by jeszcze w piżamie, gdy cisza na około, posprawdzać w spokoju mejle, zapisać pomysły, które mi przyszły do głowy przed snem czy tak wcześnie rano. Robiłam sobie herbatę i… i właśnie wtedy moja córka wstawała, bo wyczuwała, że nie ma mnie obok. Na tym się skończyło moje wstawanie o świcie. Teraz poranek jest tylko nasz, jemy wspólnie śniadanie, wybieramy ciuchy, robimy kucyki, ścielimy łóżko i zastanawiamy się, co będziemy robić po żłobku. To jest moja energia na kolejne 8 godzin.

Nie ćwiczę, nie medytuję. Moje śniadanie jest typowe, jak pewnie w każdym polskim domu. Raz to owsianka, raz twarożek ze szczypiorkiem. Czasem robię nam naleśniki albo… budyń czekoladowy.

To nie jedzenie i nie ćwiczenia stanowią o mojej energii do pracy. Nakręca mnie samo działanie, wyobrażenie tego, co się może stać. Jest coś jeszcze – czynność wykreślanie rzeczy z listy do zrobienia na dziś działa na mnie naprawdę energetycznie. Czuję się skuteczna i kompetentna.

Mam notes, zwykły, czysty, w którym zapisuję jeden pod drugim zadania. Jedynym kluczem, jakiego się trzymam, jest to, by przenosić rzeczy, których nie udało mi się zrobić na następny dzień. I codziennie rano, do porannej kawy, siadam z moim notesem i spisuję to, co muszę i chciałabym zrobić. Oczywiście uzupełniam listę w ciągu dnia, ale taki rytuał porządkuje mój dzień. Tak właśnie planuję swój dzień – spisuję na kartce zadania, skreślam to, co udało mi się zrobić i działam.

DSC_6086Monika Pryśko – Copywriter, organizatorka warsztatów, blogerka: Love2Work oraz Zrób to, no!

Lubię dzielić się swoim doświadczeniem i dużą satysfakcję daje mi motywowanie innych. Love2Work to blog o byciu freelancerem z lifestylem w tle, z zapachem kawy i na wesoło. Hasłem, które przyświeca mojemu drugiemu blogowi Zrób to, no! to: Zrób to i zobacz, co się stanie. Blog to świetna baza, by robić coś więcej. Blog to ,,dzień dobry, nazywam się Monika’’ i zaproszenie na spotkanie, warsztaty, do napisania mejla.

kropki

Dorota

Jestem zdania, że to jak zaczynamy dzień, rzutuje na jego przebieg w ciągu następnych kilkunastu godzin, dlatego bardzo staram się wstawać w dobrym humorze, co o 6 rano wcale nie jest takie proste. Zdrowe i smaczne śniadanie szybko jednak łagodzi poranny szok, a dobra, koniecznie zaparzona w kawiarce kawa stawia mnie na nogi. Oczywiście od rana czekają mnie obowiązki domowe – zawożę dziecko do szkoły, robię zakupy, ogarniam mieszkanie, dopiero potem mogę rozpocząć pracę. Znacznie lepiej pracuje mi się w uporządkowanej przestrzeni, bez względu na to, czy siedzę przy biurku, czy na kanapie z laptopem.

Planuję! Zazwyczaj już dzień wcześniej rozpisuję sobie w kalendarzu, co chciałabym wykonać następnego dnia. Kiedyś nie doceniałam planowania, ale zauważyłam, że bardzo pozytywnie wpływa na moją efektywność. Poza tym gdyby nie planowanie, o połowie zadań po prostu bym zapomniała. Używam do tego celu zarówno kalendarza książkowego, jak i kalendarza Google, który przypomina mi o umówionych spotkaniach i bardzo pilnych sprawach.

Jeśli nie muszę się rano zrywać, lubię zacząć dzień od czytania, które skutecznie rozkręca mój umysł i zwiększa moją kreatywność. Czytanie traktuję nie tylko jako przyjemność i relaks, ale także jako codzienne ćwiczenie, wpływające na jakość moich tekstów na blogu. Niezwykle ważna jest dla mnie aktywność fizyczna, która pozwala rozłożyć energię i siły na cały dzień. Biegam wieczorami, więc rano wystarczy jeśli się delikatnie ponaciągam. Staram się robić przerwy w pracy co dwie godziny (ideałem byłoby co godzinę), na rozruszanie się, czy zdrową przekąskę. Pilnuję też, by odpowiednio nawadniać organizm. Higiena pracy jest dla mnie niezwykle ważna i już niejednokrotnie doświadczyłam tego, że zaniedbana prowadzi do szybkiej utraty sił.

jak zacząć dzień produktywnie Dorota Zalepa – blogerka: Kameralna

Hej, mam na imię Dorota i kocham celebrować życie. Bycie tu i teraz jest moją receptą na szczęście. Uwielbiam łapać momenty za pomocą aparatu fotograficznego, kino i dobrą, relaksującą lekturę. Prowadzę bloga Kameralna, na którym inspiruję i motywuję do szczęśliwego życia w rytmie slow, zarażam pasją do fotografii, świadomej mody (slow fashion) i zdrowego stylu życia.

kropkiKasia

Staram się wstawać codziennie pomiędzy 6.30, a 7 rano- poranki to moja ulubiona część dnia, która daje mi energetycznego kopa i motywację do pracy dlatego spędzam je aktywnie. Uwielbiam biegać rano, mam wtedy czas dla siebie, aby poukładać w głowie myśli i zadania na cały dzień. Czasem zamiast biegania wybieram ćwiczenia lub jogę, nie wyobrażam sobie poranków bez ruchu i sportu. Zaraz potem wskakuję pod prysznic i przygotowuję zdrowe śniadanie, które najlepiej smakuje w towarzystwie pysznej kawy i mojego męża, często wtedy oglądamy filmiki na YouTubie- swoimi ulubionymi kanałami dzielę się na blogu. Po śniadaniu zabieramy się do pracy- przeglądamy listę rzeczy do zrobienia, ustalamy priorytety na dany dzień i… działamy!

jak zacząć dzień produktywnie Kasia Tomaszewska– – blogerka: Worqshop

Mam 28 lat, jestem kreatywną duszą. Przez wiele lat siłą napędową mojego blogowania był scrapbooking, ale od kilku miesięcy realizuję się w kreatywnym blogowaniu lifestylowym- uwielbiam działać kreatywnie na co dzień, jestem maniakiem planowania i organizacji, robię zdjęcia, zajmuję się grafiką, pracuję nad projektem swojej firmy, a ostatnio mocno zainteresował mnie YouTube i tworzenie vlogów- codziennie dziękuję za to, ile mamy możliwości i rzeczy do odkrycia w życiu!

kropkiOla

Zawsze powtarzam, że mój dobry poranek zaczyna się … poprzedniego wieczora. Wieczorem robię listę zadań na dzień następny po to, by mieć spokojny sen, bez obaw, że coś na mnie czeka, o czym nie pamiętam.

Rano wstaję o 6.45 i kilka minut leżę w łóżku myśląc o tym, co dziś mi się ciekawego przydarzy. Nauczyłam się nastrajać pozytywnie do tego, co mnie czeka.

Całą rodziną szykujemy się do wyjścia do przedszkola/szkoły/pracy/wyjścia. Obowiązkowe jest śniadanie dla całej rodziny. Nigdy nie zaczynamy dnia bez śniadania i jemy je wszyscy razem. Gdy wracam do domu po odprowadzeniu dzieci (pracuję głównie w domu) to o 8.30 siadam do pracy i sprawdzam swoją listę zadań typując na niej swoje 3 priorytety. ZAWSZE zaczynam od nich. Nigdy nie sprawdzam rano poczty elektronicznej, Facebooka i telefonu. Powód jest prosty – o 9.30 jest pierwsze szkolne mierzenie cukru u mojego syna (Jaś ma cukrzycę typu 1). Jeśli coś jest nie tak, często okazuje się, że już nic więcej w ciągu tego dnia nie zrobię. Chcę więc mieć pewność, że zrobiłam przynajmniej jedno kluczowe zadanie z mojej listy.

jak zacząć dzień produktywnie Aleksandra Budzyńska – trenerka zarządzania czasem, właścicielka i blogerka: Pani Swojego Czasu

Jestem Panią Swojego Czasu bo tak się czuję. Panuję nad swoim czasem, obowiązkami i rolami. Nie zawsze jest różowo i nie zawsze jest doskonale. Ale jest na tyle dobrze, bym mogła powiedzieć o sobie, że jestem szczęśliwa i zadowolona.

kropkiKtóra z nich jest najbliższa teorii Briana Tracy, jeśli chodzi o poranną rutynę? Jak takie typowe poranki wyglądają u Ciebie?

, , , , , , , , ,

  • Jola Prom

    Święta RACJA 🙂 Nie trzeba szukać usprawiedliwień. Ten przed kim wymyślamy usprawiedliwienia to przecież My SAMI. Po co się okłamywać ?
    Wystarczy powiedzieć TAK i zacząć to działać.
    Pozdrawiam wszystkich 🙂

  • Muszę przyznać, że właśnie wcześniejsze wstawanie, pozwoliło mi na lepszy rozwój. Kilka razy podchodziłem do tego tematu i próbowałem wstawać o 6. Jednak po kilku dniach, zawsze jakoś się to rozmywało i przestawiałem swój budzik.

    Jednak teraz znalazłem świetną motywację do tego, aby wcześniej wstawać. Obiecałem sobie, że codziennie wstaję o 6, bez względu na wszystko. W zamian mam pierwsze 3 godziny dla siebie. Zaczynam dzień od rozwoju. Czytam więc książki, oglądam kursy, albo czytam nowe wpisy na blogach. Czasami też coś piszę.

    Taka motywacja dała mi niezłego kopa. Chcę zaczynać dzień, bo wiem, że to najlepszy czas na to, aby rozwijać siebie. Dodatkowo całkiem przez przypadek zauważyłem, że podczas dnia mam więcej energii. Do tej pory piłem przynajmniej 1 kawę dziennie. Po pierwszym tygodniu swojego wcześniejszego wstawania, praktycznie zrezygnowałem z kawy. Zdarza mi się teraz wypić 1 kawę, ale w tygodniu. Ciekawie to na mnie wpłynęło, ponieważ teraz, kiedy naprawdę potrzebuje więcej energii, wypijając kawę ona naprawdę działa:)

  • Biorąc pod uwagę, że śpię po 5 h dziennie (no dobra, nocnie), to nijak nie da się wstawać godzinę wcześniej 😉 Reszta jest w miarę do ogarnięcia 😀

  • Mila

    Nijak się nie wpasuje w ten rytm. Wstaje o 4:40.

  • Większość z tych osób pracuje w domu…

  • Lubię podpatrywać inne osoby, bo mogę się pewnych rzeczy nauczyć 😉
    Mnie najbliżej do białego zeszytu i działania, punkt po punkcie. I do tej celebracji śniadań u Oli

  • ACupOfCoffeeSolvesEverything

    Ha! To dokładnie mój rozkład poranka. U mnie dodatkowo energetyczny trening i kawka kuloodporna! I niemożliwe nie istnieje!

  • Fajny post 🙂 Bardzo mi się podoba 🙂

  • W sumie stosuję do wszystkich punktów – mały problem mam tylko z codzienną poranną lekturą. Zazwyczaj przesuwam ją na koniec dnia.

  • Ja właściwie działam dokładnie według tej listy a mimo to w ciągu dnia często mam spadki produktywności. Niestety zbyt łatwo się rozpraszam jak pracuję przy komputerze.

  • MamaSpace

    Mama na wychowawczym organizuje dzień na bieżąco. To od dzieci wiele zależy, kiedy będzie i czy będzie chwila dla siebie. Wiele rzeczy już umiem robić przy dzieciach, ale pisać nie da rady 🙂

  • Już od dawna zbieram się w sobie aby właśnie tak zaczynać każdy dzień i zmienić swoje życie na lepsze 😉

  • Poranne rytuały są niezwykle ważne. Ja w szczególności trzymam się pierwszej zasady, aby wcześniej wstawać i na spokojnie zaplanować swoje działania 😉

  • Anna Salita

    Mi bardzo brakuje porannych rytuałów. Póki co (ze względu na przeprowadzkę 3 lata temu z mojego rodzinnego, dużego miasta o 35 km do znacznie mniejszego) pobudkę mam o 5 rano, 6 wyjazd z domu, po drodze rozwiezienie dzieci (przedszkole, szkoła), 7 startujemy z pracą (ja i mąż), 15 koniec pracy i akcja odbierania, o 16.30 ruszamy w drogę powrotną, najczęściej 17.30-19.30 mamy zajęcia dodatkowe (albo basen, albo plastyka, albo ja mam kurs językowy – tylko każdy robi coś w inny dzień tygodnia, piątkowe popołudnie pozostaje wolne), lądujemy w domku ok. 20 na obiadokolację (ci, co danego dnia nie mają zajęć, są wcześniej w domu i przygotowują jedzenie:)). Wspólna obiadokolacja jest żelaznym punktem dnia! Dlatego chętnie zamieniłabym etat na freelancerstwo…
    Pozdrawiam!

  • Bardzo fajnie było podejrzeć jak sprawa wygląda u innych ciekawych kobiet. Ja teoretycznie mam już swój rytuał, ale cały czas go ulepszam i zmieniam. Lubię wpisy tego rodzaju.

  • Ja dodam od siebie codzienny napad z imbiru z cytryną na czczo, potem poranną jogę i medytację. Dopiero wówczas jem pożywne śniadanie i przechodze do reszty obowiązków.

  • Lidka

    Udało mi się dojść do takiego porannego rytuału po kilku latach wychowywania trojaczków i kontynuowania pracy zawodowej jednocześnie:-) Teraz już wstając z łóżka pilnuję się, aby podnosić się powoli, świadomie i zawsze pamiętać, aby dotknąć ziemi zawsze najpierw prawą nogą( taki „przesądzik”, ale działa). Cudownie jest wstać pół godziny przed dziećmi i usiąść przy stole z własnymi myślami i pyszną kawą. Wybrać najważniejszą rzecz w danym dniu do zrobienia, a potem to już samo życie pisze scenariusz:-). Polecam gorąco – mi zajęło to kilka lat, ale udało się!

  • Kiedyś nie znosiłam porannego wstawania. Teraz doceniam, ile można zrobić, kiedy wszyscy śpią. A jedną z pierwszych rzeczy, którą robię po wstaniu, jest pisanie – z radą Julii Cameron. Pisanie na papierze oczywiście, a nie w komputerze 🙂

  • Poranek zazwyczaj mija mi na dobrej kawie, ogarnięciu domowych obowiązków i śniadaniu. Gdy dzieci pójdą do szkoły zaczynam pracę od najważniejszych spraw na dany dzień 🙂

  • Pierwsze co zazwyczaj robię rano to ogarnięcie przestrzsni wokół mnie, bez tego ani rusz, muszę mieć porządek wokół siebie i dopiero wtedy mogę zabrać się za śniadanie i planowanie dnia 🙂
    ach i nie wyobrażam sobie początku dnia bez kubka ciepłej herbaty 🙂

  • JJL Poradnia Dietetyczna

    Zdecydowanie jestem miłośnikiem wczesnych poranków, które u mnie zaczynają się tuż po 5. Dzięki temu znajdzie się chwila na ćwiczenia, siedzenie w spokoju z kubkiem herbaty. A potem zaczyna się cały ten cyrk :-). Potem chwila spokoju ( pracy) bez listy ani rusz. P.s. dzieciaki w końcu zaczęły cenić sobie pospanie ciut dłuższe, bo kiedyś nie pomagało nawet wstawanie o 4 by miiec chwilę dla siebie – zawsze któreś przylazło 🙂

  • 😀 w jaki sposób zaczynasz poranek, tak potoczy się cały dzień 😀 trzeba od rana pozytywne myśli przywołać. Kawka z mleczkiem, chwila na kanapie by zebrać myśli. Wybudzić się i zrelaksować. Śniadanko. Dobrze dograne dodatki, biżuteria 😉 która podkreśli swój wesoły stan 😀 Pozytywne myśli przywołują pozytywnych ludzi 😀

  • Bardzo inspirująco jest poczytać jak kreatywne kobiety zaczynają produktywnie dzień. Ja od czasu kiedy mam dzieci staram się na nowo zorganizować moje poranki. Wstaję oczywiście godzinę wcześniej, aby w tym czasie ogarnąć siebie i wszystko dookoła mnie. Gdy wstaną dzieci zaczyna się wyścig z czasem. Nadal muszę jednak ostro popracować nad pożywnymi śniadaniami. Aż wstyd przyznać, ale czasami parówki pojawiają się na moim talerzu.

  • Podobnie jak Ola lubię zaplanować dzień wieczorem dnia poprzedniego. Dzięki temu oczyszczam głowę na noc i lepiej sypiam 🙂 Moją ulubioną rutyną o poranku jest wspólne śniadanie z moim nie-mężem. To mi daje kopa na rozpęd 😉 Pocztę sprawdzam 2 razy dziennie – rano i ok. 16. Staram się pracować blokami. A ostatnio znalazłam aktywność, która wyciąga moją głowę z pracy: kolorowanki dla dorosłych. Polecam! 🙂

  • To, co napisała Monika o wykreślaniu zrealizowanych zadań jest i dla mnie bardzo ważne – jak wykreślam to, co zrobione czuję się skuteczna i mam więcej energii:) Kiedyś na Blogu Freelancerki przeczytałam taką fajną myśl, którą też zaczęłam stosować: „Lista rzeczy do zrobienia powinna się zmieścić na karteczce samoprzylepnej o rozmiarach 7,5 x 7,5 cm – jeśli zadań jest więcej, to jak miałbyś je wykonać jednego dnia?” (to cytat z książki „Zarządzanie codziennością. Zaplanuj dzień, skoncentruj się i wyostrz swój twórczy umysł”)

    • ooo właśnie z tymi karteczkami właśnie zaczęłam stosować i faktycznie jakoś tak lepiej 🙂

    • Dobra myśl z tymi karteczkami!

  • Dorota

    Bardzo ciekawy i fajny wpis. Wszystko ladnie pieknie z tym wstawaniem wczesniej i czytaniem ksiazek ale co zrobic z mezem maruda? Kazdy weekend to „o boze i zaraz dzieci wstana, kiedy ja odpoczne” 🙁 tego tu nie ma. A ogarniecie dwojki dzieciakow z usmiechem na twarzy gdy maz lezy na kanapie brzuchem do gory i palcem nie kiwnie przez caly dzien, bo nawet spacer jest mordega, to juz nie jest takie proste o ile w ogole wykonalne. Dodam ze 3 latek wciaz wymaga zorganizowania mu czasu a 6 m-czna corka ogarniecia w 100%, bo w weekend w cudowny sposob nie spi przez caly dzien :/
    Nie ma to jak facet doradzajacy dzieciatym babkom ze zmeczonymi zyciem mezami maruderami 😉
    Pozdrawiam cieplo 🙂

    • Dorota, olej wiec faceta – przestań skupiać się na nim i na tym, co robi, a czego nie, pomyśl o sobie i o dzieciach i rób wszystko pod wasza trójkę. Wygospodaruj tak czas, żeby mieć go i na dzieci i na twoje sprawy. A o mężu leniu, po prostu zapomnij w tych momentach. 😉

  • Czy Brian Tracy zajmował się kiedyś dziećmi i domem? W wersji dla mam:

    1. „Wstań godzinę wcześniej” = idź spać, dziecko wstanie wcześniej

    2. „Zacznij od przeczytania książki” = choćby się waliło i paliło zdejmij piżamę i weź prysznic (wcześniej ubezpiecz się i przygotuj teren na wypadek płaczu, głodu, braku kredek, złamanej wieży z klocków i innych takich tam)

    3. „Zjedz pożywne i zdrowe śniadanie” = zjedz

    4. „Przygotuj plan dnia w punktach” = … (słów mi brak)

    „Spisz wszystko, co chcesz zrobić w kolejnych godzinach” = … (Czy inni rodzice mają przewidywalne dzieci?)

    5. „Ponumeruj zadania do zrobienia od najważniejszych do mniej ważnych” = usiądź czasem

    6. „Zacznij od zrobienia najważniejszej rzeczy, a potem przejdź do kolejnej. ” = najważniejsze tj. uśmiechnij się rano do dziecka, it make Your day, potem całuj, kochaj, tul.
    _________________________

    Ula, bardzo lubię Cię czytać. Podziwiam za aktywność, pomysły, pracę (nota bene bardzo dobry tekst, bardzo dużo pracy włożyłaś, doceniam) mimo to nie przestaję się do tego tekstu uśmiechać :). Może taka moja natura, może inne mamy potrafią. Nie wiem :). Pozdrawiam z mojego niepoukładanego Świata.

    • Gosia

      Wiesz akurat czwart punkt z listy Tracyego jest dla mnie najważniejszy. Właśnie dlatego, że dzieci są nie przewidywalne a klienci niewyrozumiali. Bez solidnej listy zadań ułozeonej według priorytetów dzień mi sie rozłazi. Ja ostatnio pomijam dwa pierwsze punkty = ząbkujące dziecko 😉

      • Poproszę przykładową listę. Można? Ciekawa jestem priorytetów i tego jak sobie dzień układasz. Jeśli chodzi o ząbkowanie to rozumiem :)i życzę jak najszybciej pełnego uśmiechu Twojego dziecka. Pozdrawiam :).

    • Da się planować 🙂 ja to robię, przy dwójce dzieci 😉 bardzo mi to ułatwia wszystko – oprócz bycia mamą, jestem też żoną, „menegerem domu”, studentką, blogerką, a niedługo zakładam firmę 🙂 też myślałam sobie „jak można planować?” można – to się przydaje 😉 spróbuj 🙂

      • Może w ramach eksperymentu, dla zabawy, przetestuję 😀 taką listę dzień czy dwa. Boję się tylko, że wprowadzi niepotrzebne napięcia. Co jeśli nie zrealizuję punktów. Masz na to jakiś pomysł? Jak działasz? Czy zawsze realizujesz?

        • Mi też czasem nie wychodzi realizacja wszystkiego 🙂 bez spiny 😉 wiem już ile czasu na co potrzebuję i planuję sobie tak, żeby nie „przedobrzyć” w drugą stronę – nie chcę czuć frustracji 😉 Ostatnio bardzo mocno angażuję w obowiązki domowe rodzinkę 🙂 Starsza córka pomaga mi w sprzątaniu (6 lat), młodsza (2,5) stara się pomóc, mężowi też coś organizuje 🙂 Staram się, żeby ład w domu był cały czas 🙂 wtedy nie ma do sprzątania aż tak dużo 🙂 Zajęcia związane z blogiem czy papierologia związana z DG i szkoła to wszystko w czasie, gdy jestem sama w domu (teraz mam ten luksus 😉 ) Od 8-14 odpisuję na maile, na komentarze 😉 sprawdzam fejsa i wyłączam komp 🙂 wracam do niego dopiero wieczorem, kiedy dzieci już śpią 🙂 w sobotę i niedzielę nie planuję nic związanego z blogiem i pracą przy kompie, to czas dla rodziny 🙂 Ktoś pisał o małej kartce 7,5×7,5 i tam zapisuj sobie plan dnia, tyle ile jesteś rzeczywiście w stanie zrealizować 🙂 ja zaczynałam od 5-6 rzeczy do zrobienia, jak już weszło w krew to zwiększałam ilość, ale nie przekraczam max 10 rzeczy 🙂 nawet jak nie dam rady zrealizować to na następny dzień nie zostaje tak dużo 😉

  • Och, bez rytuałów poranka chyba bym nie zrobiła połowy rzeczy, które robię. Najpierw pobudka, potem szybka toaleta i wyjście z psem. To jest mój czas na aktywne, dokładne przebudzenie. Potem śniadanie, no i siadamy do pracy – i pracujemy do 12 non-stop. Plan na każdy dzień przygotowuję poprzedniego dnia wieczorem. Po 12 sprawdzam maile i odpowiadam na wiadomości. Jeśli coś mi wpadnie do głowy w trakcie pracy, to zapisuję to na małych karteczkach, które mam pod ręką, żeby nie zaśmiecać myśli i móc się skupić. A potem już jakoś leci 🙂

  • Ostatnio miałam okazję poznać Kasię Żbikowską i muszę powiedzieć, że to prawdziwy wulkan energii! Wychodzi na to, że jej sposób świetnie się sprawdza 🙂

  • Muszę w końcu przeczytać coś Briana Tracy, u mnie poranna rutyna zależy o której obudza się moje maluchy, czasami jest chaotyczna, ale właśnie rankami zanim dzieciaki się obudza, robię najwięcej. Pozdrawiam serdecznie beata

  • Uwielbiam poranki! U mnie ‚dogadzanie sobie’ z rana zwykle trwa ok. 3 godzin, bo o świcie czuję relaks, a nie gotowość do działania 😉 Jak już naładuję baterie, to zwykle koło 11 zaczynam robić rzeczy ważne 😉

  • Poranki to zdecydowanie najbardziej zaniedbana przeze mnie część dnia. Pewnie dlatego, że zazwyczaj zaczynają się, gdy nie jestem jeszcze na nie gotowa 🙂

  • Lubię poranki, lubię wstawanie rano, między 6a 7. Bo mam czas spokojnie przemyśleć co mogę dzisiaj zrobić, co nie jest pilne, poczytać blogi przy kawie, wyciągnąć farbki i malować.
    Mam wrażenie, że i mnie lepiej głowa pracuje i lepiej widzę kolory i zawsze mam świetny nastrój.
    Do tego staram się teraz jeszcze dorzucić, na samym początku ćwiczenia i już w ogóle – wspaniały początek dnia (:

  • Przez ostatni tydzień, kiedy byłam chora, budziłam się wcześniej przez zatkany nos i nie mogłam już zasnąć. Nie pamiętałam już, że poranki mogą być tak cudowne! Więcej czasu na rozpęd, o 7 rano nikt nie dzwoni ani nie pisze wiadomości, można mieć czas tylko dla siebie. Postanowiłam wprowadzić to w życie 🙂

  • Izabela

    Jak byłam młodsza- tuż po skończeniu szkoły byłam zmęczona codziennym wstawaniem. Marzyłam o idealnym poranku- wstawaniu o 9-10, śniadaniu w kawiarni, spokojnym popołudniowym wyjściu do pracy. Urodziłam dziecko, 2 lata realizowałam swoją wizję porannego leniuchowania, twierdziłam, że bez sensu jest zrywać się skoro świt. I wiecie co? Po tym czasie po prostu mnie to męczy, myślę, że „wyleniuchowałam się” za wszystkie czasy i teraz powracam do porannego wstawania, listy zadań i większej produktywności. Bardzo ciekawy post, bloga czytam regularnie 🙂

  • Ja, póki mam wolne, lubię wstać wcześnie i jeszcze dwie, trzy godzinki poczytać dla przyjemności. Później wstaję (o całkiem przyzwoitej porze) wypoczęta i zadowolona 🙂 W przyszłym tygodniu wracam na uczelnię i pewnie poranek nie będzie już taki kolorowy, ale za to będę miała trochę czasu na przerwach i okienkach, żeby zająć się blogiem, czy sprawdzić maile. Bez planowania i robienia list, na spokojnie, w wolnych chwilach z obowiązków będę robić przyjemności 🙂

  • U mnie jeszcze ostatnie dni wakacji, ale od października wracam do wczesnych poranków, kawy i organizacji od samego rana, bo zwyczajnie to lubię 😉

  • od paru dni wzięłam się za lepszą organizację czasu 🙂
    wstaje wcześniej niż zwykle, nie zapominam o śniadaniu!
    zakupiłam zeszyty, w których zapisuje wszystkie moje pomysły,
    zadania do wykonania, książki, które muszę kupić,
    inaczej wszystko zapominam

    • Brawo za pierwszy krok, bo wiem, że łatwo nie jest.

  • Ogólnie zapisywanie wszystkiego – nawet budżetu, ostatnio daje mi siłę i motywację do przekonywania się, że mogę lepiej, więcej i szybciej 🙂
    Pozdrawiam!

  • Moj dzień to istna dezorganizacja. Wstaje o 6:00 a na sniadanie zbajduję czas dopiero w pracy okolo 11 i przegrtzam je szybko między jednym zadaniem, a drugim. Czas coś zmienić. Popracować nad sobą.

  • Ja mam budzik nastawiony na 7:30, również w weekendy. Dzięki temu mój organizm się przyzwyczaja do jednego rytmu. Nie śpię w weekendy dłużej, żeby tego rytmu nie popsuć. Moim zdaniem to ważne. Po wstaniu kilka minut przytulanek z rodziną i szykuję zdrowe śniadanie. Listę zadań mam jedną w komputerze, to czego nie zrobiłam przechodzi na kolejny dzień. Ale wymyśliłam sobie też dni tematyczne, czyli w poniedziałek priorytetem jest pisanie postów na bloga, a np. w czwartek nauka nowych rzeczy (wtedy oglądam filmiki i zaglądam na inne blogi).

    • O tak, tak, te wyznaczanie priorytetowych dni to fajna sprawa – muszę wypróbować (dni na maile, dni na posty, dni na promo, itp.)!

  • Znam wszystkie cytowane blogerki (nie osobiście niestety, ale może to się wkrótce zmieni 🙂 ) i bardzo je cenię. Natomiast tu największe wrażenie zrobiła na mnie Ola. Jeśli żyje się z perspektywą, że dzień pracy może skończyć się o 9:30, a i tak jest się w stanie tak produktywnie działać zawodowo i być przy tym Panią swojego czasu, należy się za to wielki szacun.

    • Dlatego właśnie zwie się Panią Swojego Czasu 😉

  • karolinarojekpl

    Ciekawe, bo u mnie wygląda to kompletnie inaczej. Ale fajnie jest podglądać jak radzą sobie inne dziewczyny. Ja bym zwariowała z taką codzienną zadaniowością, dlatego podziwiam i wracam do porannego leniuchowania 🙂

  • Ponumeruj zadania do zrobienia od najważniejszych do mniej ważnych. To jest moje najważniejsze przykazanie… Bardzo lubię, kiedy rzeczy na kartce ubywa, a ja mam jeszcze sporo czasu. Zastanawiam się tylko, czy jest jakaś zasada w przypadku, jeśli priorytet pracy jest wysoki, a ja nie mam weny albo ochoty w obecnym czasie tego robić? Przekładać to „na potem” czy mimo wszystko męczyć… bo to tylko moje „widzimisię”.

    • Ja mam tak: robię najważniejszą rzecz w danym dniu, bo potem nie wiadomo co może się przydarzyć (jak pisze powyżej Ola). Pomyśl sobie, że możesz mieć wypadek (ekstremalny przykład ale działa) i nie będziesz mogla ruszać się przez parę tygodni – co MUSISZ zrobić, jako zadanie, by potem mieć to z głowy.

    • JJL Poradnia Dietetyczna

      Jako fanka Porozumienia bez Przemocy( również ze sobą :-))zaczynam od czegoś na co mam ochotę, lub od czegokolwiek by zacząć a dopiero potem łapię się za ten Wysoki Priorytet. Działa Jakoś się zawsze ze sobą dogadam 🙂

  • Edyta Łapa

    Po przeczytaniu komentarzy tak sobie myślę, że nie chodzi o porę wstawania, ale o naszą decyzję. że chcemy coś zrobić, a poranne rytuały są jedynie jej wynikiem. Choć przyznam, że czuje się ufoludkiem, bo wstanie wcześnie to dla mnie 5 (gdy wszyscy jeszcze śpią świat jest taki piękny i spokojny), nie jem nic do 11/12 (mogę sobie na to pozwolić), zamiast kawy piję herbatę i to dopiero po godzinie, bo na nogi stawia mnie sama świadomość, że idę do koni, a to jest to COŚ.

    • Nie trzeba wstawać o świcie, ale, jak pisałam poniżej w komentarzu, wystarczy wygospodarować sobie te jedna godzinę na spokojne przywitanie dnia. 😉 Ja również uwielbiam poranki i ich spokój.

  • Fajny post. Miło się go czytało 🙂 Pozdrawiam

  • Oj czasem jak wychodzę z pracowni o 1:00 w nocy, w międzyczasie syn budzi się na przytulaska to wstanie o 5:50 jest dla mnie niezłym wyczynem 😉 A tak na serio to faktycznie w tym szaleństwie jest metoda. Tylko planowanie, spisywanie i dyscyplina dają dobre efekty. Dzięki Ula za ten tekst. Bo czasem wydaje nam się że to tylko my tak mamy, a okazuje się że wszystkie zorganizowane kobitki wstają wcześnie, planują i działają – do leniwych świat nie należy 🙂

    • Tak, organizacja i dyscyplina są istotne. Sama zauważyłam, iż przy leniwych porankach ciężko mi jest potem wziąć się w garść.

  • Nie rozumiem co to za wyczyn wstać o 6.30. czy 7.00 Wstaję codziennie o 5.00 czasem nawet trochę wcześniej. Nie widzę tu żadnej filozofii Rano jem śniadanie, wrzucam czasem posta na bloga, jak się uda to czytam kilka stron książki i już trzeba lecieć do pracy.

    • Tu nie chodzi o jakieś wyczyny wstawania o świcie, ale o znalezienie dodatkowego czasu (poprzez wcześniejsze wstawania, niż zazwyczaj), by przygotować się pozytywnie do nadchodzącego dnia – wczytaj się proszę w tekst zamiast pisać powierzchownie.

      • Jestem jak najbardziej za pozytywnym rozpoczęciem dnia, śniadaniami, refleksjami i porannym czytaniem, chociaż nie zawsze się udaje. Po prostu nie znam zbyt wielu ludzi śpiących w tygodniu dłużej niż do 7 rano. Dlatego taka a nie inna reakcja.

    • karolinarojekpl

      Są tacy, którzy rano nie są w stanie pracować 🙂 każdy ma swój system i najważniejsze, by był skuteczny dla nas. Ja mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała wstawać o 5 rano 🙂

      • Ja mam elastyczny czas pracy, wolę wstać wcześniej, żeby wrócić do domu o normalnej godzinie 😉 Oczywiście, że każdy pracuje w takich godzinach w jakich mu wygodnie (jeżeli pracodawca lub specyfika prowadzonej firmy pozwoli). Po prostu w moim otoczeniu większość ludzi wstaje o podobnych do mnie godzinach i dziwi mnie trochę, że ktoś może uważać, że 7 rano to jest jakaś wczesna pora.