I Love Marketing & Social Media - czy warto wybierać się na tę konferencję? - Urszula Marketing

Urszula Marketing

29 października 2017

I Love Marketing & Social Media – czy warto wybierać się na tę konferencję?

Przepełniona jeszcze emocjami i wiedzą, jadę właśnie pociągiem linii Warszawa-Białystok i rozmyślam. Wertuję w pamięci ostatnie 48 godzin – a przynajmniej staram się to robić, bo umysł mój jest totalnie przeciążonym po dwudniowym maratonie marketingowym.

Wszystko zaczęło się pół roku temu …

W marcu napisała do mnie Kasia Granops-Szkoda i zaprosiła, jako przyszłego prelegenta na konferencję organizowaną przez Sprawny Marketing. Odpowiedziałam momentalnie „tak”! Później jednak naszły mnie obawy i zaczęłam wahać się: dlaczego ja? Nie dorównuję do pięt innym prelegentom. Co tam będę robiła, o czym mówiła wśród tak fantastycznych ludzi?

Ale potem przeczytałam wypowiedź Mariusza Wesołowskiego i postanowiłam sobie, że „raz kozie śmierć!’. Jeśli zaproponowano mi udział w I Love Marketing, to oznacza tylko jedno: jestem dobra w tym, co robię!

Konferencja odbywała się w Złotych Tarasach, w Warszawie – nie znałam tego miejsca, ale nie narzekam: wygodne fotele, wielki ekran, bliskość miejsc, gdzie można było spokojnie usiąść, zjeść, albo wypić kawę. Szatnia i sklepy odzieżowe dla tych, którzy zapomnieli skarpetek na zmianę. Perfect!

Pierwszy dzień Konferencji

To, co rzuciło mi się w oczy już pierwszego dnia to:

  1. Bardzo sprawna organizacja. Zjawiło się tam na raz ponad 800 osób (!), ale nikt nie stał godzinami w niekończącej się kolejce, by odebrać identyfikator, nie pchał się między ludźmi i dla wszystkich starczyło miejsc – chyba, że nazywało się Ula Phelep i wolało się siedzieć na schodkach.
  2. Uśmiech. Nie tylko ekipy organizacyjnej (wielkie brawa za tak miłe traktowanie nas wszystkich – to rzadkość ostatnimi czasy!), ale i samych uczestników. Ciepło biło od ludzi na każdym kroku!

Potem przyszedł czas na prelegentów. Nie będę opisywała po kolei każdego wystąpienia, bo nie starczyłoby tu stron.

Powiem jedno, poziom na I Love Marketing jest bardzo wysoki … mega wysoki! Po prezentacjach tak wybitnych osób ze świata biznesu i marketingu, jak: Dagmara Pakulska, Artur Jabłoński, Paweł Tkaczyk, Monika Górska, Rahim Black, Barbara Stawarz-Garcia, Rafał Masny + Piotr Bucki, Maciej Lewiński, Kamil Kozieł + Janina Bak, … i wielu innych, moja głowa zaczęła eksplodować od ilości świetnych informacji, ale i nowych pomysłów.

Dodatkowo, człowiek spokojnie mógł skupić się na slajdach i prelegencie, gdyż nie zasłaniał go ŻADEN baner od sponsora tego eventu. Sponsorzy, owszem, byli tam, ale działali w sposób dyskretny – w końcu, to nie oni byli głównymi aktorami wydarzenia.

Nie powiem Wam, która prezentacja podobała mi się najbardziej, bo każda z nich była inna i niezwykle wartościowa. Doceniłam jednak bardzo tematykę, która trochę odbiegała od tej typowo marketingowej, a mówiła bardziej o równowadze między życiem i biznesem, o przystopowaniu z szaleństwem, jakiego doświadczamy w prowadzeniu własnej firmy ( mówili o tym głównie: Grzegorz Mogilewski i Artur Kurasiński).

Drugi dzień I Love Marketing

Był dla mnie bardzo nerwowym dniem, bowiem występowałam w nim jako prelegent. Od rana umierałam praktycznie ze strachu.

Dobrze, że wcześniej słuchałam Michała Kasprzyka mówiącego o publicznym występowaniu i zastosowałam metodę „pompek” (tzn. u mnie były to skoki i wykopy) – uspokoiło mnie to, ale byłam potem przez kilka godzin czerwona, jak burak.

O moim wystąpieniu powiem jedynie tyle: niezapomniane uczucie!!! Tuż przed wejściem na scenę, kiedy konferansjer Maciej Kautz zaczął mnie zapowiadać, a ja gotowa ruszałam z obcasa w stronę schodków, okazało się, że … nie ma mojej prezentacji (wyobraźcie sobie teraz ile dodatkowych siwych włosów przybyło mi na głowie w te kilka sekund!) – po 4 minutach zabawiania publiczności przez fantastycznego Maćka, slajdy zostały załadowane i ruszyłam w stronę świateł.

(notatka wizualna: RysAnka)

Pozytywne punkty konferencji I Love Marketing:

  • świetna organizacja – wszystko dopięte na ostatni guzik. Nawet jeżeli zdarzyły się tam jakieś drobne niedociągnięcia, to nie był one widoczne i organizatorzy szybko „naprawiali” te błędy. Zresztą, przy ponad 800 osobach w publiczności, 34 prelegentach, sponsorach, całej ekipie organizatorów, ekipie ochroniarzy, rysowniczkach, itp. to raczej normalne, że coś czasami zdarza się. Chapeau bas!
  • ciepła atmosfera – publika, organizatorzy, prelegenci dbali o to, by każdy czuł się dobrze.
  • wysoki poziom merytoryczny – no, co tu dużo mówić … wystarczy spojrzeć na listę osób występujących na tym wydarzeniu. Dodatkowo, organizatorzy postarali się, by na tyle zmotywować prelegentów (wygrane pieniężne za najlepsze prezentacje), że ci wychodzili z siebie w prezentacjach i tematyce.
  • bliskość dostępu do „gwiazd” ze świata biznesu i marketingu – wszyscy byliśmy razem; nie było oddzielnych sal dla występujących i dla publiki.

Pozytywne punkty dla prelegentów:

  • wszyscy dbają o ciebie – począwszy od samych organizatorów, reszty prelegentów, po przystojnego Maćka prezentera oraz ekipę „techniczną” nakładającą mi mikrofon i uspokajającą mój zestresowany umysł. Dało mi to więcej zen-attitude niż skoki i wykopy.
  • niby jest konkurencja (wszyscy starają się mieć najlepsze prezentacje), ale tak naprawdę … nie ma jej – prelegenci wspierają się, pomagają sobie i mówią same dobre słowa.

Punkty negatywne konferencji:

  • jej cena – whooho! Ale dlatego jest ona na tak wysokim poziomie i tak fantastycznie zorganizowana.
  • znikanie biletów na kilka miesięcy przed kolejną edycją (organizatorzy poinformowali mnie, że bilety na marzec 2018 już sprzedają się, jak świeże bułeczki!).
  • brak oznaczenia miejsc siedzących dla prelegentów – jeśli miałeś to nieszczęście pójść w trakcie czyiś wystąpień do WC, to kończyłeś potem na schodku.
  • brak oznaczeń/numerów na fotelach publiczności – podobna sytuacja, jak wyżej. Niby wszyscy mieli miejsca, ale nikt nie chciał się pchać po ciemku w rzędach, więc … zostawał schodek i ból pośladków.

I JEDEN NAJWAŻNIEJSZY PUNKT w byciu na #ilovemkt:

Nawiązywanie tak istotnych kontaktów w świecie biznesu online (jak i offline) – i to na najwyższym poziomie! Bezcenne!

(zdjęcia: Sprawny Marketing)

Kolejna edycja I Love Marketing & Social Media:
6-7 marzec 2018 roku.

CIEKAWE INFORMACJE ZWIĄZANE Z PRELEGENTAMI:

  • Ciekawostka dotycząca Janiny Bak: jej bardzo rozpoznawalny śmiech (nie da się opisać – trzeba usłyszeć)
  • Ciekawostka dotycząca Rahima Blacka: przyznał się na konferencji, że polski nie jest jego rodzimym językiem – Szacunek! Mówi on po polsku lepiej niż wielu moich rodaków.
  • Ciekawostka dotycząca Pawła Tkaczyka: jego osoba pojawiła się praktycznie w każdej prezentacji, na tym evencie (u mnie również). 
  • Ciekawostka dotycząca Joanny Ceplin: malutka, ale jakże silna kobieta.
  • Ciekawostka dotycząca Michała Szafrańskiego (agrh! Nie zrobiłam z nim fotki!): człowiek-serce. Nie był prelegentem w tej edycji.
  • Ciekawostka dotycząca Artura Jabłońskiego: jego czarno-białe buty w stylu Al Capone. Nie jest taki sztywny, jak się wydaje.
  • Ciekawostka dotycząca Suchara Codziennego: nie ma ciekawostki – totalnie szaleni również w realu!
  • Ciekawostka dotycząca Dagmary Pakulskiej: jej wzrost.

(na zdjęciu, od górnego lewego rogu: Monika Górska strzela koszulkami, gadżety ilovemkt, Joanna Ceplin, zwyciężczynie Dagmara Pakulska i Magda Urbaniak, rysowniczka Ania z RysAnka, statuetka ilovemkt, Ola Gościniak, Janina Bak i Kamil Kozieł, Rahim Black i Kasia Granops-Szkoda)

Czy byłaś na I Love Marketing? Co sądzisz o tej konferencji marketingowej?

, , , , ,

  • MaciejKautz www.maciejkautz.pl

    Dziękuję serdecznie za tak miłe słowa. Gratuluję bardzo dobrej prezentacji, a także tego, że mimo stresu związanego z niewyświetlającym się na początku pokazem slajdów, z pełnym przekonaniem, chwilę później, zaprezentowałaś się od najlepszej strony. Brawo!

    • Dzięki Macku! Mam nadzieje, że jeszcze w przyszłości spotkamy się na jakimś evencie. 🙂

  • Cześć,
    Świetna relacja. Sądzę, że jeśli uda mi się rozkręcić własny biznes, to wybiorę się na taką konferencję.
    A czy możesz zdradzić ile kosztują bilety?
    Pozdrawiam,
    Kasia

  • Versus

    Jadę w marcu, ale tylko na jeden dzień 🙂 po tylu latach w marketingu chyba pora nadrobić konferencyjne zaległości 🙂

  • WOW, ULA wielkie gratulacje, wyobrazam sobie, ze naprawde trzeba wyjsc ze swojej strefy komfortu, zeby stanac na takiej wypelnionej sali i jeszcze miec przy tych emocjach cos sensownego do powiedzenia. Pozdrawiam serdeczie Beata

  • Agatkiens Stażprzezrz

    superrr będe w marcuuu

  • A jakie masz rewelacyjne zdjęcia ze swojego wystąpienia! Bomba! 🙂

  • Ciekawostki są najlepsze!!! <3 Doskonale było Cię poznać!

    • Ciebie również Janina! Mam nadzieję, że jeszcze spotkamy się gdzieś na żywo. :))