Lista rzeczy, które chciałabym zrobić w nadchodzącym roku - Urszula Marketing

Urszula Marketing

10 marca 2018

Lista rzeczy, które chciałabym zrobić w nadchodzącym roku

Nie wiem, czemu piszę ten artykuł blogowy akurat teraz? Zazwyczaj takie listy robi się na początku Nowego Roku (a on już minął jakieś dwa miesiące temu), albo na urodziny (a moje są dopiero za ok. dziewięć miesięcy). Po prostu wzięło mnie.

Podejrzewam tutaj udział haniebnej grypy, która powaliła mnie do łóżka na prawie dwa tygodnie. Ze stanu „zero-kontaktu-ze-światem”, przeszłam w „nostalgiczną depresję” – zdałam sobie sprawę, że nic nie robienie źle wpływa na moją psychikę.

Zaczęły przypominać mi się rzeczy, które chciałam zrobić kilka(naście) lat temu, ale życie skierowało mnie na inne tory. I tak wróciłam do dawnej „Listy rzeczy do zrobienia przed śmiercią” – planowałam taki post jeszcze na blogu lifestylowym Sen Mai (który zamknęłam w 2015 r.).

Tym razem jest to lista na kolejne 365 dni. Im krótszy czas, tym człowiek bardziej zmotywowany!

Zapowiadam już na początku, nie jest to lista związana z biznesem lub marketingiem.

Ok, lecimy!

Lista rzeczy, które chciałabym zrobić w nadchodzącym roku

Przyznam się do tego, że nie jestem już nastolatką, bah … nawet trzydziestkę mam daleko za sobą. Fizycznie jestem mniej sprawna, ale nadal marzy mi się wiele rzeczy, miejsc i aktywności, których nie dokonałam lub nie zobaczyłam mimo, że mam je w głowie od tak dawna. W końcu życie mamy (podobno) tylko jedno!

Z drugiej strony, chciałam, by moje marzenia były realistyczne (nie polecę więc na Malediwy i nie spędzę Sylwestra w Sydney, choć … kto wie?).

Oto moja lista:

1. Zobaczyć zorzę polarną w Islandii

To niesamowite zjawisko naturalne jest czymś jedynym w swoim rodzaju. Mam nadzieję, iż uda mi się zobaczyć te cudowne kolory na nocnym niebie jeszcze w tym roku.

2. Zjeść posiłek na stołach wśród winnic

Mieszkam od prawie 11 lat wśród winnic nantejskich (na południe od francuskiego miasta Nantes). Czytałam gdzieś, iż organizowane są w mojej okolicy takie posiłki z długimi stołami ustawionymi między drzewkami winorośli. To musi być rewelacyjna kolacja!

3. Nauczyć się stawać na głowie

Kiedy tylko napisałam ten punkt, zaczęłam trenować. Nic prostszego, jak znaleźć odpowiedni tutorial stania na głowie, na YouTubie i do dzieła! Nie łatwo jest jednak podnieść dupsko do góry!

4. Oddać krew

Ze wstydem przyznaje, że jeszcze nigdy tego nie zrobiłam. Warto jednak w ten sposób pomagać innym potrzebującym.

5. Przeczytać 52 książki

Ostatnimi laty przeczytałam może 2-5 książek innych niż te biznesowe, czy marketingowe. Żenada! Mam całe tony nieprzeczytanych, świetnych lektur na półkach, które tylko kurzą się. Czas je wyciągnąć i ruszyć zardzewiałą wyobraźnię!

6. Zasadzić warzywa w ogrodzie

… i ogólnie pogrzebać trochę w ziemi. Miło by było móc również zjeść to, co znajdę w moim ogrodzie.

7. Nauczyć się robić szpagat

Dziwny cel? I co z tego! To marzenie jeszcze z dzieciństwa. Kiedyś nawet udało mi się je osiągnąć ze dwa razy.

8. Przebiec 5 km

Wiem, 5 km to nie dużo, ale jak dla mnie, to prawdziwe wyzwanie. Zacznijmy więc od 5, a potem może przejdę na wyższy poziom (półmaraton?).

9. Napisać 52 posty na blogu

52 posty brzmi, jak ogromna lista publikacji blogowych, ale kiedy rozbić ją na rok czasu, to wychodzi tutaj jeden artykuł na tydzień. Dobrze jest jednak ustalić sobie cel w cyfrach – jest on wówczas bardziej motywujący i realny do osiągnięcia niż jedynie to: “pisać regularnie na blogu”.

10. Spróbować pływania na SUP

Stand Up Paddling – stoisz na desce i wiosłujesz. Tak to można określić w wielkim skrócie. Zanim przejdę do samego surfingu, zacznę od stania i wiosłowania.

11. Pojechać do innego kraju

Oczywiście poza Polską – krajem rodzinnym i Francją – krajem, w którym aktualnie mieszkam. Myślę o Islandii (patrz punkt 1).

12. Prowadzić dziennik

Nie wiem jeszcze, w jakiej formie i postaci, ale zależy mi na notowaniu chwil w życiu, które tak szybko umykają. Masz jakieś pomysły?

13. Zrobić coś, co napompuje mnie adrenaliną

Może to być: skok na spadochronie, na bungee, zjazd na linach, itp. – takie tam, zwykłe sporty ekstremalne, phi!

14. Nauczyć się czegoś zupełnie nowego

Nie mam tu jeszcze pomysłu na to, w jakiej formie i kategorii będzie to “coś nowego” (kreatywność? kuchnia? sport? …). Zobaczymy, co mi życie przyniesie.

15. Zacząć pisać książkę

Marzenie tak stare, jak ja sama. Od zawsze miałam w głowie napisanie i zebranie własnych myśli w papierowy tom. Nawet próbowałam coś tam stukać na maszynie w wieku -nastu lat (dlaczego na maszynie? nie było jeszcze wówczas komputerów #EpokaKamieniaŁupanego). Wydaje mi się, iż własna książka to jakby pozostawienie realnego i fizycznego śladu swojej obecności na tym świecie.

16. Wejść (w końcu) na Wieżę Eiffla

Mimo, iż od 16 lat mieszkam we Francji, a w Paryżu byłam już kilka razy, to nigdy jeszcze nie weszłam na Wieżę Eiffla (ok. 3 godzin czekania w kolejce zniechęciło mnie do tego). Warto jednak wspiąć się na ten chyba najsłynniejszy europejski monument, by zobaczyć go z bliska oraz rzucić okiem na paryskie dachy.

17. Zwiedzić winnice z degustacją wina

Degustacje wina we francuskich chateaux mam już za sobą, ale celem moim tutaj jest wycieczka rowerowa lub quadem po winnicach w okolicach Bordeaux (tam jest nie tylko mega-pięknie, ale i dają dobre wino!) – bo to taka dodatkowa atrakcja, której długo się nie zapomni.

18. Być całkowicie offline w weekendy

Marzenie ściętej głowy, ale … będę starać się.

19. Zacząć wstawać o świcie

Mam zamiar rejestrować ten progres wczesnego wstawania z metodą Fenomenu Poranka tu, na blogu. Wczesne wstawanie (które testowałam już kilka razy) daje wielkiego kopa energii na nadchodzący dzień. Robimy więcej i lepiej.

20. Spisywać regularnie budżet domowy

Oj, jo, joj! Robienie budżetu, to jeden z moich słabych punktów. Ale chcąc więcej podróżować i szybciej spłacić kredyt za dom, warto powziąć odpowiednie kroki w celu redukcji określonych wydatków (czyli zacząć je najpierw sprawdzać).

21. Zaliczyć morsowanie w śniegu lub w zimnym przeręblu/oceanie

Skok na morsa do zmrożonej wody lub tarzanie się w śniegu, w stroju kąpielowym, wydaje się być nieludzkim pragnieniem. Chciałabym tu jednak wyjść z pewnej strefy komfortu i poczuć moje ciało oraz jego granice.

22. Zrobić tatuaż

Nowe doświadczenie i coś na moim ciele, co będzie mi przypominać o TEJ JEDNEJ najważniejszej w życiu rzeczy każdego dnia. Jaka to rzecz? Dla każdego będzie to coś innego.

23. Czuć się w najlepszej formie życiowej

Dobiegam czterdziestki (tak, to już w tym roku!). To ostatni moment na to, by stać się najlepszą wersją siebie samej.

24. Pojechać znów pod namiot (ostatni raz było to w 2001 roku!)

Brakuje mi uczucia budzenia się rano w śpiworze z totalnym kołtunem na głowie (zawsze tak mam w namiocie), jedzenia śniadania na zewnątrz i mycia się wtedy, kiedy zacznę czuć własny zapach, hahaha! Lubisz wakacje pod namiotem?

25. Wyjść na randki z mężem (przynajmniej raz w miesiącu)

Nie robiliśmy tego we dwójkę z Panem G. od przyjścia na świat Milosza (od 2010 r.!) – zawsze zdarzało się coś ważniejszego, albo byliśmy tak wykończeni pod koniec dnia/tygodnia, że spędzaliśmy wieczory w domu. Dodatkowo, nie mieliśmy nikogo do zaopiekowania się dziećmi pod naszą nieobecność. Teraz dzieci są starsze i można je zostawić raz w miesiącu na godzinkę lub dwie same w domu, nieprawdaż?

Przyznam Ci się, że kiedy ja byłam dzieckiem, od 6 roku życia sama siedziałam w domu godzinami, kiedy rodzice pracowali (a raczej ganiałam po podwórko z innymi dzieciakami). W dzisiejszych czasach, znam osoby, które wynajmują babysitter do 14-latki!

26. Czuć się szczęśliwą każdego dnia!

Czyli Carpe Diem – łapać chwile, każdego dnia! Znajdować drobne przyjemności w każdym dniu i cieszyć się z nich.

26 punktów oznacza, iż co dwa tygodnie wykreślam jedną z powyższych pozycji. Liczę na zrobienie przynajmniej połowy tych punktów (albo więcej!). Ostatni z nich jest najważniejszy.

Będę ją aktualizowała regularnie i mam nadzieję, że w marcu 2019 roku przedstawię rezultaty moich działań w celu spełnienia tych marzeń. A teraz idę trenować do punktu nr 8, juhuuu! Trzymaj kciuki za moje życie. ;))

A jak to wygląda u Ciebie? Czy Ty też posiadasz taką listę? Mamy w niej jakieś wspólne punkty?

zdjęcie: Foto Do Kwadratu

, , , ,

  • Ja bym chciała czytać więcej książek i wrócić do biegania. 🙂

  • Całkiem tego sporo, co robiłaś w życiu do tej pory ;p :D?

  • No, nie no… Wyście się chyba wszystkie uparły z tym miracle morning! Najpierw mi się wyświetlił jakiś stary (!) post u Kasi z worQshop, przy którym stwierdziłam, że spróbuję jeszcze raz. A dziś Magda z Coachingu Serca zapowiedziała wyzwanie na przyszły tydzień. No to się zgłosiłam. A teraz TEN post! (Swoją drogą mogę Ci przesłać moją 9-minutową medytację, jeśli chcesz wdrażać MM w klasycznej formie – może przypadnie Ci do gustu.)
    Co do Islandii… słyszałam sporo opowieści o wyprawach w poszukiwaniu zórz. Daremnych wyprawach. Ale też takie o zobaczeniu zorzy z okna własnego pokoju hotelowego w Reykjaviku. 😉
    Sama trochę się boję robienia takich list – boję się chyba, że sama siebie zawiodę. Ale jednak kilka takich punktów “do zrobienia”, a raczej “do doświadczenia” pałęta mi się po głowie. Iść na masaż. Serio, nigdy nie byłam. Wziąć udział w koncercie mis i gongów. Wrócić do biegania (o, to możemy razem, bo potrwa, zanim znów będę potrafiła przebiec 5 km na raz = zawsze zaczynam od marszobiegów).
    W każdym razie: powodzenia!
    PS.: “Miło by było móc również zjeść to, co znajdę w moim ogrodzie.” – Ten punkt mnie nieco zaniepokoił… 😉 Bo możesz znaleźć np dżdżownicę. Albo i jeszcze mniej ciekawe znaleziska…

    • Z PS. uśmiałam się, hahaha!! Nie jem mięsa więc zostawię biedną dżdżownicę lub ślimaka w spokoju.
      Co do Fenomenu, to przeczytałam kilka dobrych miesięcy temu tę książkę i zmieniła ona bardzo wiele jeśli chodzi o mój sposób działania. Przez kilka tygodni udawało mi się wstawać wcześniej, ale potem różne domowe sprawy (jedno dziecko) zmusiło mnie do ponownego przejścia na tryb wieczorny. Jednak to wstawanie z rana oraz tworzenie pewnego rytuału z tego poranka, było dla mnie jak oświecenie, czułam się wspaniale i to przez cały dzień.

      Wiem, że z pewnością nie uda mi się wykreślić wszystkich punktów z listy – i jest to dla mnie ok – ale chciałabym mimo wszystko podjąć się przynajmniej ich 70% (lub więcej). Zaczęłam biegać, co bardzo lubię i już staję na głowie (ale jeszcze przy ścianie, a chcę bez podpórki), więc nie jest źle! 😉

      • Ja też miałam takie 2 tygodnie na przełomie stycznia i lutego! I wiem, że mi to służy, ale… tak baaardzo lubię spać i zawsze tyle rzeczy jest do zrobienia wieczorem!
        Hmm… stawanie na głowie… wyparłam ten punkt z Twojej listy. 😉 Ja się po prostu boję i już. Mam talent do malowniczego zjeżdżania po ścianie w bok, bo mam za słabe mięśnie brzucha (ja w ogóle mam tam jakieś mięśnie?!). Tzn może nie “i już”, bo jednak próbuję, ile razy nasza instruktorka jogi nas do tego namawia. A jeszcze niedawno na pytanie: “Przygotowanie do stania na głowie czy sekwencja świecy?” miałam tylko jedną odpowiedź. 😀 Zmotywowałaś mnie, żeby dalej się przełamywać. Trzymam kciuki!

  • Ja już w tym roku zrobiłam tatuaż i wzięłam się za aktywność fizyczną, więc dwa podpunkty w trakcie:)

  • Cześć,
    Co do dziennika – to może jakaś fotorelacja? Drukowane zdjęcia są super, w cyfrowej epoce.
    A co do nauki czegoś nowego, to ja zachęcam do nauki szycia. Hobby nie dość, że stosunkowo tanie, to jeszcze mega praktyczne.
    Pozdrawiam ,
    Kasia

    • Hej Kasiu! Czyli coś w stylu Project Life? Zastanowię się. :))
      Co do szycia, to … już umiem!
      Ściskam 🙂

      • Cześć,
        Dokładnie coś w tym stylu. Choć ja planuję jedynie wydrukować trochę zdjęć, włożyć do albumów i podpisać, bez zbędnych ozdobników.
        A szycie jest super, każdemu polecam. To fajnie, że już umiesz.
        Pozdrawiam,
        Kasia

  • Joanna Postupalska-Bożek

    Długa ta lista. Ale zainspirowalas mnie żeby publicznie napisać o celach i marzeniach to może zacznę bardziej myśleć o ich realizacji

    • Nie taka długa. Liczę, że skorzystam z niej przynajmniej w 80%. Kibicuję i udostępnieniu twojej listy. To świetna i motywująca sprawa! :))