Jeden prosty sposób na zwiększenie własnej wydajości

Urszula Marketing

12 listopada 2013

Jeden prosty sposób na zwiększenie własnej wydajności

TheEverygirl_JennaBritton_3Myślę, że szaro-bury i deszczowy listopad, to najlepsza pora na pisanie tego typu postów blogowych. Każdy z nas bowiem, w jakimś momencie mijającego roku, nie ma ochoty … na nic; nasze słoneczne baterie wyczerpują się z letniej energii (w końcu trzeba być trochę ekologicznym!), możliwe, iż niektórzy nawet „wypalają się” i nie potrafią odnaleźć tej upragnionej motywacji do działania. Znam to również z własnego doświadczenia!

Mam jednak dla Ciebie JEDNĄ skuteczną metodę na zwiększenie wydajności (bo, w końcu, trzeba wziąć się do pracy – mimo, że siedzenie na kanapie z kubkiem ciepłej herbaty/kawy i oglądaniem ulubionego serialu jest bardzo nęcące):

Metoda 30:10

A oto, jak ona działa:

  1. Znajdź zajęcie, bez którego nie możesz przeżyć jednego dnia – dla mnie jest to: sprawdzanie skrzynki emailowej, wpisy na Facebooku, przeglądanie Pinterest i statystyk blogowych;
  2. Włącz budzik/stoper na 30 minut – pracuj dzielnie bez przerwy przez ten czas; nie zatrzymuj się i nie rób innych zadań niż to, co masz do wykonania przez te 30 minut;
  3. Kiedy skończysz, zrób 10 minutową przerwę – to jest Twój czas na zajęcia z punktu nr 1, to jest Twoja nagroda. Po 10 minutach wróć do kolejnych 30 minut pracy.

Ja tę praktykę stosuję od paru dni i rezultaty są naprawdę świetne: udaje mi się zrobić więcej niż przewiduję w ciągu dnia, wow! Jednak jest jedno małe „ale”: trzeba przyłożyć się na poważnie do tej metody (nie oszukiwać!) i tylko wtedy zobaczysz niesamowite wyniki Twojej pracy.

Moja rada: postaraj się całkowicie oprzeć sprawdzaniu Facebooka, czy skrzynki emailowej (zajęcia z punktu 1) przez te 30 minut czasu, ale tak na maxa! Pomyśl sobie, że to tylko 30 małych minut, a potem będziesz mogła znów zajrzeć na Twoje ulubione strony i blogi. Z pewnością będzie Ciebie kusiło, by zrobić krótką przerwę, ale nie poddawaj się!

Rezultaty tej metody są o niebo lepsze niż inne, proponowane przez znanych ekspertów od organizacji, które wypróbowałam.

10 minut przerwy …

(zdjęcie: The Every Girl)

, , , , ,

  • Fajne, ale w tym momencie mojego życia niestety nie sprawdzi się we wszystkich sytuacjach.
    Jestem w klasie maturalnej, i o ile naukę mogę podzielić na takie bloki (co przy następnej okazji na pewno uczynię) to rozwiązywania matury już nie. Staram się wtedy zrobić wszystko jak na egzaminie (czas, rozpraszacze, siedzenie w jednym miejscu)

  • Dodam, że trzeba ten BUDZIK NASTAWIĆ 😉 Bo jak się nie nastawi, to myśli uciekają, czas się gubi, i końca nie widać. A na stoperze widać jak na dłoni 😉
    Ula, technika prosta, ale jakże skuteczna!

  • Ja mam tę metodę znacznie zmodyfikowaną, bo sprawdzam pocztę tylko kilka razy dziennie

  • Przeglądam, czytam, trafiam na ten post i myślę dwie rzeczy: pierwsze primo „metoda obiecująca, muszę koniecznie spróbować, moze nawet wydłużyć czas pracy do 45 minut ” (jak za dawnych czasów – godzina lekcyjna;)); drugie primo – konieczność wprowadzania odwyku od sprawdzania poczty (na szczęście w moim wypadku to „tylko” poczta) to jednak dość przerażające – dowodzi uzależnienia… tak… jestem magda i jestem pocztoholikiem:)

  • Świetny sposób i bardzo skuteczny! 🙂

  • ja stosuję metodę godzina pracy i pół przerwy. U mnie działa 🙂

  • Świetna rada, muszę wypróbować. Chociaż w sumie gdyby nie to moje szperanie sobie to tu to tam nie znalazłaby Twojego bloga i dalej bym tak sobie szperała bez celu po internecie, ale jak widać takie szperanie bez celu niesie ze sobą czasami pozytywne skutki takie jak np. ten pożyteczny post. 😀 Chyba trudno będzie zrozumieć moje wypociny 😀

    • Czasami szperanie daje dobre rezultaty, ale oby nie robić tego za często. 😉

  • Jag

    Jeden z najlepszych sposobów na wydajną pracę. Stosuję z powodzeniem od kilku miesięcy 🙂

    • Super! Mi on odmienił całkowicie sposób pracowania.

  • Ewa

    Zgadzam się, ta metoda jest bardzo skuteczna. Okazuje się, zresztą z przyjemnością, że systemy nagradzania siebie działają nie tylko u mnie 😉 Tylko nie można przesadzić … Podobny system stosowałam też przy odchudzaniu. Okazuje się, w podobnym systemie myślowym i nawykowym, że można przeżyć jedząc tylko co 3 godziny 😉

    • oo, to interesująca sprawa jeśli chodzi o odchudzanie! wypróbuję!

  • Bardzo fajny sposób, też kiedyś go stosowałam właśnie w trakcie studiów chyba i jeszcze chwilę potem ale jakoś przestałam nie wiem czemu. Teraz rozleniwienie sięga zenitu i naprawdę efektywność leży i kwiczy, pora chyba do niego wrócić.

  • to tak jak 45minutowe lekcje i 10 min przerwy:) od jutra wdrażam:)

  • Twój blog jest niesamowicie inspirujący 😉

  • Ciekawostka! Od jutra próbuję 🙂

  • Skoro tak mówisz, muszę spróbować. Często mam z tym problem, że łącze te dwie sfery – robienia czegoś i sprawdzania miliona różnych rzeczy. I zazwyczaj powstaje z tego 30 min przyjemności, a przez 10 min tak naprawdę robię coś użytecznego. Muszę zamienić proporcje ; ) Pozdrawiam!

  • Każda metoda, która przyniesie zadowalające efekty jest bardzo pomocna w pracy i potrzebna. Podoba mi się metoda 30:10 – muszę wypróbować, bo często też otwieram wiele rzeczy na raz.

  • Właśnie mi uświadomiłaś, że stosowałam się do tej metody przez całe studia, tylko ten okres czasu był różny, np. 45 minut nauki 15 minut przerwy. A teraz jakoś o tym zapomniałam i trudno mi się zmotywować. Czas to zmienić! Dziękuję 🙂

  • Stosowałam podobny system, gdy musiałam się uczyć. Był naprawdę skuteczny!